Sobota. Piękny, słoneczny i ciepły poranek. Godzina tuż po siódmej. Twoje nogi wyrywając się z klimatu ciepłego łóżka dotykają chodnej podłogi. Przebudzenie. Świat jest jeszcze senny. Dzieciaki śpią, cisza za oknami. Twoja Kobieta patrzy na Ciebie jednym okiem spod burzy blond włosów wtulonych w poduszkę. Widać w nim miłość, zrozumienie, akceptację… a jednocześnie cały czas niezmiennie niedowierzanie i te same pytanie: “Facet, chce Ci się?”. W odpowiedzi można tylko posłać buziaka i zapewnienie, że będziesz starał się być cicho w kuchni 😉

Małe, lekkie śniadanie ląduje  w żołądku, żeby mieć choć trochę paliwa, ale żeby jednocześnie za ciężko w środku nie było. Dwa bidony izotonika, banan w kieszonkę, kask na głowę, oksy na paski, sidacze na giry.
I ON, Twój Przyjaciel, Partner, Twoja Pasja. Rower. Za chwilę, po wpięciu bloków jesteście już jedną zgodnie współpracująca maszynerią. Nogi jak tłoki pracują powoli rozkręcając całość do prędkości przelotowej. Bo Ptaq lata… czasami na ciągu odrzutowym 😉

FILE2162 - Własnie dlatego kocham rower

Szosa jak wstęga wije się pomiędzy drzewami, później polami i łąkami. Oddychasz pełną piersią, czujesz wiatr na twarzy, słońce powoli zaczyna naprawdę przygrzewać. Twoje żyły, całe Twoje ciało, zaczyna wypełniać ta przyjemność. Przyjemność, która rodzi się tylko wtedy, gdy mięśnie pracują. Gdy serce pracuje na zwiększonych obrotach tłocząc krew roznoszącą małe pierwiastki szczęścia. Endorfiny docierają do mózgu. Jest bosko 🙂

FILE2175 - Własnie dlatego kocham rower

Masz zadanie. To nie jest zwykła przejażdżka. Trzeba się skupić na cyferkach. Waty, tętno. Interwał. Naciskasz guzik lapa i odpalasz tą moc, która drzemie w twoich mięśniach, gotowa eksplodować by wykonać zadanie. Tętno jeszcze bardziej przyśpiesza. Mięśnie palą, jesteś na progu, czujesz ten znajomy, przyjemny ból w nogach gdy kwas osiąga stężenie trudne do zbuforowania przez organizm. Ręce zaciśnięte na kierownicy, oczy skupione na wijącej się drodze i wskazaniach Twojego Garmina. W trzeciej minucie skok na moc maksymalną. 12 sekund bólu w których tętno pikuje do góry, a mięśnie nóg zaczynają już palić na całego. Ekstaza w bólu. Powrót na siodełko. Powtarzasz to wszystko kila razy. W międzyczasie przerwy regeneracyjne i znów interwał. Po godzinie szarpania przechodzisz do jazdy w tlenie.

FILE2729 - Własnie dlatego kocham rower

Sama przyjemność w takich warunkach 🙂 Cyferki nie mają już takiego znaczenia. Oddech się stabilizuje, serce wraca do normy. Dookoła ekstaza. Zielone łąki, łany falujących zbóż, małe laski. Głosy, smaki i zapachy przyrody Podlasia. Równy asfalt, który w kontakcie z szytkami wydaje miły, jednostajny i aksamitny dźwięk. Sobota, boczne drogi, samochodów w zasadzie nie ma. Jesteś tylko Ty, rower, droga… i natura.

FILE2603 - Własnie dlatego kocham rower

Wracasz do domu po trzech godzinach. Czujesz w nogach i kilometry i waty. Przyjemnie zmęczenie, które daje szczęście i uczucie spełnienia.
Ja po prostu jestem od tego uzależniony. Mając w planie taki trening i jazdę, widząc dzień wcześniej prognozę pogody, wiedząc że będzie pięknie i mocno, spać z emocji nie mogę. Budzik na wczesną pobudkę nie jest potrzebny 🙂
To jest moje życie. To jest moja pasja.

FILE2273 - Własnie dlatego kocham rower