Zdrowy jestem, wiem to. Nie polega to tylko na moim własnym przeświadczeniu i odczuciach. Badam się naprawdę bardzo regularnie. Mniej więcej dwa razy do roku. Podstawowa morfologia krwi, żelazo, ferrytyna, kinaza kreatynowa. Wszystko po to, żeby wiedzieć czy organizm prawidłowo funkcjonuje, ma odpowiednie zasoby paliwa (mikroelementów), skład nośnika (krwi), czy mięśnie mają się dobrze (kinaza). Ostatnio robiłem badania po powrocie z Calpe w marcu, żeby wiedzieć jak obóz mi wszedł i czy po czasie odpoczynku mięśnie się dobrze zregenerowały. Wynik pozytywny, wszystko w normie, chłop zdrowy jak dąb 🙂
Przychodzi wczoraj do firmy Pan Inspektor PIP i biorąc mnie na bok, po kilku godzinach przewalania papierów osobowych mówi: “Pan mi się nie podoba… nie ma pan zrobionych badań”. Papier dla urzędnika najważniejszy :/
Więc dziś skierowanie i zmarnowane pół dnia na staniu w kolejkach do kolejnych lekarzy, żeby stwierdzić że nadaję się do siedzenia za biurkiem. Paranoja :/

20140722 120211 - Formę... widać!
Papier do siedzenia za biurkiem przy komputerze… być musi 😛

Papier jest, mandatu nie będzie, Pan Inspektor będzie zadowolony. Nie zainteresował się tym, że mówiłem, iż jestem czynnym sportowcem, zaangażowanym amatorem i nap…lam tak, że moja robota za biurkiem to jak sen nocy letniej. I że badam się regularnie, krew, serce i inne parametry.
Tego mi nikt nie zleca. Ale robić trzeba, bez dwóch zdań. Pamiętam jak zrobiłem takie badania po raz pierwszy kilka lat temu. I się okazało, że wcale parametrów dobrych nie mam, organizm jest wyjałowiony przez trening, trzeba mu dodatkowo dostarczać suplementów, mikroelementów i “stabilizować”. Ważna informacja i znacząca świadomość. Bez tego może pójść coś nie tak. Dlatego namawiam wszystkich, we własnym zakresie żeby robić tak podstawowe badania krwi, jak i serca. Wyobrażam sobie jak niewielu trenujących i startujących amatorów nie zdaje sobie sprawy w jaki stanie jest ich organizm. I jak daleko mu do ideału. Forma to składowa wielu elementów. Samo jeżdżenie i kręcenie kilometrów jako trening, to oczywiście podstawa. Ale silnik i układ paliwowy waszego organizmu musi także dobrze chodzić. Być niezawodny i sprawdzony. Nie chcę wspominać tragedii sprzed roku, która zdarzyła się podczas jednego z maratonów. Ilu z nas nie zdaje sobie sprawy, że jesteśmy jeżdżącą, tykającą bombą, która w (nie)sprzyjających warunkach może wybuchnąć? Dlatego badać się Panie i Panowie, startujący amatorzy. I to bez skierowań. Nikt tak o Was nie zadba, jak Wy sami!

Pani lekarka była za to dziś całkiem miła. Krótki wywiad: wzrost…, waga…?
– 68 kilogramów – odpowiadam.
– O, ładnie… i nisko – lustruje mnie.
– Proszę się rozebrać, góra do pasa…
Siadam przed nią, mierzy mi ciśnienie, osłuchuje, opukuje.
– Pan jest sportowcem?
– Tak. A co, widać? – odpowiadam.
– Tak… widać formę – uśmiecha się lekko 🙂
Jak miło, że ją widać! Ja też ją widzę… i to w fazie wzrostowej 😀

DSC06880 - Formę... widać!
W formie… którą widać 🙂