Konserwowy… nie kiszony 🙂 Uwielbiam takie kwachy, jak wykrzywiają gębę. A jeszcze do tego świeża pajda chleba ze smalcem… mniaaam. Rozmarzyłem się 😉
Ten sobotni ogórek w Sokółce nie był kiszony. Nie był kwaśny, nie był też konserwowy. Jak smakuje ogórek kolarski?

FILE3211 - Smak pierwszego ogórka
Amatorzy na kresce

Dla niewtajemniczonych. Ogórek to w kolarskim slangu taki wyścig amatorski o randze gdzieś na poziomie minus jednen 😛 Ot, ścig na który się jedzie bez planu, przepalić nogę, trochę się pospalać, polansować, spotkać zawodników, wystartować i dojechać do mety. W zasadzie ustawka z kumplami z tym, że jest “kreska”. Sędziowie, wpisowe, numerek na plecach, zabezpieczenie policji. Poziom wyżej od ustawki 😛

DSCF2300 - Smak pierwszego ogórka
Na starcie

Mój pierwszy ogórek miał jeszcze jeden poziom wyżej, bo był przy okazji Memoriału im. Stanisława Kirpszy w Sokółce. Wyścig międzynarodowy, zaliczany też do cyklu ProLigi. Niestety mimo fajnej, październikowej pogody (słońce i ok. 20-stu stopni ciepła) na starcie pojawił się w zasadzie tylko BDC i sporo Białorusinów, trochę mniejszych klubów z Polski (w zawodowcach z licencją oczywiście). Amatorów też za wielu nie było. Na liście wyścigu amatorskiego było 26 zawodników, w tym dwie dziewczyny 🙂

No i się pościgaliśmy. Jedna runda, 30 km. Ogień prawie od początku, badanie się, rwanie, pilnowanie, ucieczki a później gonitwa i spawanie. Jak na ustawce… tylko jednak mocniej 🙂 Średnia ponad 40 km/h mówi wszystko. Amatorzy dają radę 😉

DSCF2319 - Smak pierwszego ogórka
Grupa główna, pościg, Sokolany

Trochę pociągnąłem raz czy dwa. Raz zespawałem ucieczkę. Później się raczej kryłem z tyłu, pilnując miejsca. Przyjechałem w grupie zasadniczej i to jest najważniejsze. Nie odpadłem, cisnąłem do końca. Uciekło dwóch zawodników gdzieś w połowie dystansu. Grupa już nie dogoniła. Kręty finisz w Sokółce odpuściłem. Źle ustawiony na początku, za bardzo z tyłu, nie ryzykowałem ataków na zakrętach. Na ostatniej prostej docisnąłem, ale nic nie ugrałem. Nie od dzisiaj wiem, że sprinterem nie jestem 😛
Jak smakowało? Dobry ogórek 😀 Nie kwaszony, a całkiem smakowity. Fajna zajawka i inne doświadczenie.  Bałem się trochę tłoku, przepychania, niedoświadczonych zawodników. Okazało się, że jednak ogarnięci kolarze stanęli na starcie. Plus grupa przerzedziła się szybko do kilkunastu najmocniejszych i najrówniejszych.
Noga podawała średnio, źle nie było ale błysku i odpału brakowało. Brakowało też trochę w płucach, ale teraz ostro przewentylowane. Pierwszy start w wyścigu szosowym zaliczony. Jak to się mówi, ogoliłem ogóra (chociaż nie wygrałem oczywiście :))
Wróciłem do Czarnej zadowolony, wśród pięknych kolorów jesieni 🙂

FILE3321 - Smak pierwszego ogórka
Odlot 🙂