Zbieranie doświadczeń życiowych świetnie określa te powiedzenie o budowaniu własnego domu. Pierwszy budujesz dla wroga, drugi dla przyjaciela, dopiero trzeci dla siebie.
Przy pierwszym masz za mało doświadczenia, za dużo czytasz, szukasz porad, nie wiesz co jest ważne i na czym się skupić. Kupujesz szablonowy, seryjny projekt, nie zastanawiasz się nad materiałami, szczegółami, omijasz kwestie kluczowe bo ich nie zauważasz. W konsekwencji wychodzi z reguły produkt z niedociągnięciami, błędami, problemami… taki w sam raz na szybką sprzedaż.
Przy drugim domu już wiesz co nieco o co chodzi, co w trawie piszczy. Co Ci jest potrzebne, jakie błędy popełniłeś, czego Ci brakowało. Projekt wybierasz już mając jasno sprecyzowane oczekiwania, modelujesz go pod siebie, wprowadzasz udogodnienia. Jakby nie było doświadczenie przekłada się na całkiem udany wynik końcowy. Ale mimo wszystko czegoś Ci brakuje, musiałeś się jednak dostosować do założeń projektu, nie do końca był “twój”. Z żalem się rozstajesz i sprzedajesz w dobre ręce.
Przy trzecim dopiero masz na tyle doświadczenia, że naprawdę wiesz co robisz, czego potrzebujesz. Już nie patrzysz na żaden szablonowy projekt, bo wiesz że żaden Ci i tak nie pasuje. Bierzesz projektanta i po prostu mówisz co chcesz. Składasz to w sposób jaki Ci pasuje, z materiałów jakie Ci pasują i wykańczasz tak, żeby Ci całość naprawdę się podobała. Próbujesz też rozwiązań innych, z założenia lepszych od dotychczas stosowanych. Trzeci dom jest wreszcie Twój 🙂
Ja zaciąłem się co prawda przy pierwszym… ale spełnia on wiele założeń tego trzeciego w kolei. Więc nie jest źle 😉
No i cholera naprawdę nie wiem dlaczego, ale cały ten proces zdobywania doświadczenia przekłada się u mnie na sprawy rowerowe 🙂 No nie wiem, doprawdy nie wiem dlaczego 😉
Mój pierwszy “prawdziwy” rower. Prawdziwy w sensie, że nie marketowy tylko świadomie wybrany w specjalistycznym sklepie rowerowym. Jak dziś pamiętam: “kosmiczny” dla mnie, jak na tamten czas budżet na zakup roweru… 1.500 zł 🙂 Kosmiczne także wymagania… pod wszystko mówiącym stwierdzeniem: “nie wiem” 😛 Hamulce tarczowe… a po co? Deore… a dobre to? I tak dalej i tym podobnie. Pamiętam że kolega Jacek z Peletonu namawiał mnie na coś lepszego, ale stanęło ostatecznie na Kellys Oxygen. Po rabacie i z dodatkowymi akcesoriami (typu lampki, podpórka, torebka podsiodłowa, błotniki) zmieściłem się dokładnie w założonym w budżecie 🙂

zdjecie%2C600%2C70605%2Cgora wojnowska 240 mnpm podjazd mnie pokonal - Przekładka z doświaczenia
Kellys Oxygen w pełnej krasie

Dobry, twardy i ciężki wół roboczy. Początkowo służył po prostu do jazdy. Później nawet zacząłem na nim startować.Trochę kilometrów na nim łyknąłem.  Mam go do dziś 🙂 Służy jako “zimówka”… ale powiem szczerze nawet w zimie rzadko na niego wsiadam. Kiedyś przeżyłem szok wsiadając na niego właśnie zimą po startach już na nowym rumaku. Nie mogłem uwierzyć, że na tak sztywnym, ciężkim i nie wygodnym rowerze startowałem. Nawet zwykła zimowa wycieczka do lasu nim to dziś tortury. Ot jak szybko człowiek do dobrego się przyzwyczaja 🙂
Maszyna numer dwa. Po trzech latach przyszła świadomość. Wynikała przede wszystkim ze startów, wiedzy którą człowiek przesiąkał, rozmów, czytania rożnych forów itd. Rama karbonowa, osprzęt XT/SLX, hamulce tarczowe, Fox 32 – jednym słowem wyścigowy rumak pod postacią Cube Reaction GTC Team.

P7290001 - Przekładka z doświaczenia
Cube w wersji fabrycznej

Świetna maszyna, całkiem inna od poprzedniej, świadoma. Cube służył mi ponad trzy lata, przejechał łącznie ponad 40 maratonów i ponad 4 tys. kilometrów. W międzyczasie specyfikacja się zmieniała, następowały udoskonalenia, lajtowanie i dopasowywanie. Coraz więcej świadomości, coraz więcej doświadczenia… i coraz więcej dookoła maszyn o rozmiarze kół 29 cali 😛

DSC00248 - Przekładka z doświaczenia
Kubuś w wersji ostatniej, w pełni wyścigowej 🙂

Po naprawdę dogłębnej analizie i przemyśleniu tematu w tym roku pojawił się więc Scott Scale 930 w wersji by Ptaq. Składany, dopieszczony i skonfigurowany już pode mnie. Dokładnie tak jak projekt własnego, trzeciego domu 🙂 Na podstawie doświadczeń, wiedzy o potrzebach, na bazie komponentów jakie chciałem mieć… szyty na miarę 🙂 Co i jak opisałem dokładnie wcześniej 🙂 Wyrobiłem sobie nawet zdanie w temacie magii liczby 29 i właściwości dużego koła w tym poście.
Trzeci dom w przekładce na rowery zbudowany. Doświadczenie wykorzystane. Trzeba podkreślić, że naprawdę dobrze. Jestem mega zadowolony 🙂

hdr 1399711030193 - Przekładka z doświaczenia
Scott… trzeci dom 🙂

Co dalej? Pewnie kilka lat teraz przelatam po maratonach na Scott’cie. Niczego mi nie brakuje, wszystko mi pasuje 🙂 Oczywiście pojawi się pewnie jakaś chęć czegoś nowego. To normalne. Mam ten komfort, że mogę realizować marzenia (w tym wypadku sprzętowe), zamieniam je w cele i docieram do końca ich realizacji. W międzyczasie gdzieś na innej drodze pojawiła się szosówka (ale wcale nie na drodze bocznej), zaraz pojawi się druga 😛 A może jeszcze skręcę trochę w bok na przełaj 😉 Ważne, aby korzystać ze swego doświadczenia.
Tak naprawdę to post ten miał prowadzić do opisu innego doświadczenia i wydania pewnego werdyktu. Bo przy okazji Scott’a sprawdziłem pewien “element”, co do którego trwa odwieczna rywalizacja sprzętowa… a uzyskałem doświadczenie które warto opisać. Ale o tym z racji tego, że esej “budowlany” mi wyszedł tym razem, w następnym wpisie za jakiś czas 🙂
A ktoś zgadnie o czym będę pisał?? 😀

DSC02417 - Przekładka z doświaczenia
Scott w swoim żywiole… góry 🙂