Pamiętam jak będąc małym ojciec zabierał mnie na ryby. Nic a nic mnie to nie pasjonowało. I tak jest do dziś. Nuda…

Nie pamiętam wtedy, czy rzuciła mi się w oczy nazwa Shimano. Ponoć ta marka, dla nas rowerzystów kojarząca się jednoznacznie, na świecie bardziej znana jest z produkcji sprzętu wędkarskiego. Nie wiem czy tak jest rzeczywiście, wujek Google mówi akurat co innego 😉
My na osprzęcie Shimano po prostu jeździmy i co najwyżej łowimy puchary 😉
Bez wątpienia jest to najpopularniejsza marka osprzętu i większość rowerów jeździ na Shimano. Jeszcze 15 lat temu w zasadzie wszystkie. Aż amerykanie też zaczęli bawić się w wędkarstwo 😉 No może nie zupełnie, oni po prostu wzięli się za osprzęt rowerowy od początku. I zaczęli robić to dobrze.
Dziś większość rowerów to nadal Shimano, ale jakby popatrzeć na modele z wyższej półki, zawodnicze czy składane, to już tutaj takiej przewagi Japończyki nie mają. Można powiedzieć, że w jakiś sposób rynek się podzielił. Shimano generalnie jest tańsze, prostsze w serwisie, bardziej “przystępne”. Większość fabrycznie składanych rowerów ma właśnie z tych względów ten osprzęt. Ja powiem szczerze też jeździłem tylko na Shimano, miałem rowery z tym osprzętem, znałem go, przyzwyczaiłem się.
SRAM’owcy to swojego rodzaju “zakon” dla mnie był. Zawodnicy którzy wiedzieli swoje, mieli doświadczenia i swoje zdanie w temacie. Sprowadza się to do rywalizacji nie tylko na trasach zawodów, ale też często rywalizacji słownej na opinie. I oczywiście każda grupa ma swoją 🙂
Składając Scott’a na początku w zasadzie nie zastanawiałem się nad zmianą marki osprzętu. Shimano spełniało swoją role i wypełniało swoje zadania doskonale. Celowałem w XTR’a oczywiście, co samo w sobie miało być nowością, bo do tej pory na XT najwyżej jeździłem. Ale z czasem słuchając opinii, czytając różne wypowiedzi i analizując pomyślałem: a czemu by nie spróbować? Warto mieć własne zdanie w temacie, wypracowana opinię. I to nie na bazie tego, co mówią inni, tylko sprawdzić to na zasadzie własnego doświadczenia. Duży lobbing SRAM’a, nie ukrywam, zrobił też Łukasz, mój serwisman z Milsportu. Jeśli jest taka możliwość, dlaczego tego nie zrobić?
DSC09753 - Zakon amerykańskiej wędki

No więc do Scott’a poszła kompletna grupa XX. Przejeździłem cały sezon, ponad dwadzieścia startów, kilkaset kilometrów wyścigowych. W temacie zdążyłem więc już sobie zdanie wyrobić 🙂
Obiegowa opinie co do SRAM’a się u mnie potwierdza. Jest to naprawdę dobry osprzęt i w moim odczuciu własnie jaki bardziej “zawodniczy”. Z czego to wynika?
Będę pisał o swoich odczuciach, nic nie jest tu mierzalne i nic nie było mierzone 😀 I tylko o tym, nie będę się zagłębiał w koszty, serwis czy konstrukcję.
Shimano jest takie bardziej “miękkie”. Chodzi i wchodzi tak gładko, “na ślisko”. Przypomina w tym japońskie samochody, które są własnie miękkie, bujają, jadą gładko i cicho. Komfort przede wszystkim.
SRAM ma odmienną charakterystykę. Można powiedzieć, że to system zero-jedynkowy. Wciskasz, bum, strzał i na twardo wchodzi przełożenie. Szybko, bardzo szybko, bez zwłoki i żadnego zacięcia. Wszystko to chodzi o wiele bardziej twardo, pewnie. Shimano czasami się zastanawia, coś tam terkocze, ruch manetki jest o wiele głębszy, miękki. W SRAM’ie manetka ma mniejszy zakres ruchu i dokładnie wiesz, w którym momencie łańcuch wejdzie na inną koronkę kasety. I dokładnie w tym momencie wchodzi, bez żadnego zająknięcia. Moje stare XT w Cubie było rozregulowane z częstotliwością co każdy start 🙂 A i tak często na maratonie coś tam się zacinało, potrafiło nie wejść i denerwować.  XX regulowałem po raz pierwszy po kilku maratonach i to w momencie gdy leżałem na boku i pewnie się hak przerzutki trochę zgiął.
Bez problemu przyzwyczaiłem się do innego sposobu zrzucania (w Shimano można zrobić to manetką w dwóch kierunkach), doceniłem możliwość przejścia całej kasety od dołu do góry dwoma ruchami manetki. A przede wszystkim pokochałem tą pewność i szybkość, którą reprezentuje XX.
Przyznam natomiast, że jeden kluczowy element wstawiłem Shimano. Chodzi o hamulce XTR. Tu także można potwierdzić inną, obiegową opinię dotyczącą tych japońskich hebli. Są rewelacyjne i jeśli się mówi, że to najlepsze hamulce… to pewnie tak jest 😀

DSC09749 - Zakon amerykańskiej wędki

Reasumując: po sezonie już wiem o co chodzi z tym całym “zawodowstwem” SRAM’a. Może wielkim zawodnikiem nie jestem, ale SRAM i kultura jego pracy jego przerzutek bardzo mi się podoba. Generalnie dobrze mi się jeździ… i pewnie do Shimano w wersji MTB już nie powrócę. Może trafiłem już do “zakonu” 😛