… nic po nocy, jak masz gówniany sprzęt 😛 Świecący oczywiście. A w zasadzie nie świecący lub świecący tak sobie 🙂
Wybrałem się z chłopakami na nocne MTB. Zajawkę mają zawsze na jesień. Obserwuję to z nieukrywanym podziwem i nie raz chciałem wziąć udział. Ale logistycznie z robotą średnio mi się to zgrywało. Ale wreszcie jakoś się zgrało, załadowałem rano rower plus resztę potrzebnych akcesoriów do samochodu i pojechałem do roboty. Zbiórka o 18-stej pod Sprintem, więc akurat żeby popracować i pół godziny przed zamknąć laptopa, wbić się w ciuszki, wsiąść do samochodu i pojechać na zbiórkę. Samochodem na parking pod sklepem 🙂 Tam już zostało wyładować tylko rower, złożyć, zamontować “światła”, uruchomić Garmina i… poszli.
Już pierwsze kilometry terenowe na Pietraszach uświadomiły mi jak będzie ciężko… cokolwiek dostrzec 😛 Moje lampki: Rebel 90 na kierownicy, plus czołówka na kasku to porażka na takie warunki. Pamiętam jak je kupiłem przed startem w Zażynku w 2010 roku… całe wieki temu 🙂 Już wtedy nie nadawały się do takiej jazdy i gdyby nie samoróbki towarzyszy jazdy, które “rzęsy paliły”, to bym tego rajdu nie zaliczył. W tym momencie na Pietraszach historia się powtórzyła. Jak jeszcze miałem kogoś z porządnym oświetleniem przed sobą i blisko za sobą, to w ich świetle dało się jechać. Ale jak już dystans się wydłużył, to była tak zwana dupa… zbita jak człowiek glebnął.

10671432 828306607219353 2303236233404716939 n - Nie zobaczysz...
Nasza ekipa za Jałówką. Te mikre światełka po lewej koło fluo kurtki to Ptaq. W porównaniu do reszty… nie świecą 😛

Na szczęście nie zaliczyłem gleby, chociaż kilka razy było blisko. Najniebezpieczniejszy moment to był zjazd z Jałówki, gdzie przy ponad 30 km/h jechałem po omacku. Za to jaka adrenalina 😀
A przepraszam, raz zaliczyłem fikołka 🙂 Na spokojnie w Supraślu, po finiszu na grobli i zjechaniu na łąkę przy zalewie. Dookoła ciemno, toczyłem się i wpadłem w dziurę. Klasyczne OTB na minimalnej prędkości.
No ale było zajebiście. Coś w tych nocnych jazdach jest. Zdecydowanie coś pozytywnego i dzikiego. Puszcza po nocy wygląda niesamowicie, szczególnie gdy niewiele widzisz. Często nie wiesz gdzie jesteś i jaką drogą jedziesz. Po powrocie do domu sprawdzałem track na Stravie, żeby wykumać którędy momentami jechaliśmy 🙂
Chce się wiecej! Tylko Ptaq zaopatrz się w lepsze oświetlenie, bo się zabijesz następnym razem 😛
Limit szczęścia w jeździe po omacku mógł już się wyczerpać.