Stało się. Na razie to jedynie przedsmak. A raczej przed-niesmak. Bo nie lubię, oj nie lubię. Zimy.
Spadł pierwszy śnieg. Nie pierdolną na szczęście jak z granatnika, zabijając chęć do życia koniecznością chwycenia łopaty do odśnieżania. Na razie Zima się skrada. Powoli, jakby wyczuwała nastrój. Na razie jest delikatna, bada. Czy to już czas? To jest jak rozpoznanie bojem. Wysłała zwiad. Ale wiadomo, że już się zaczęło i uderzy… Jak zwykle w najmniej oczekiwanym momencie.

IMG 20141118 072709 - Rozpoznanie bojem, zwiadowca wysłany

Delikatnie poprószyło i przykryło, kiepską już o tej porze roku zieleń trawnika cienką warstwą białego puchu. Teraz to puszek… niedługo będzie białe gówno. W każdym bądź razie przykryło na krótko. O ósmej założę się, że go już nie było. Zrobiło się też chłodniej, już nie jest tak przyjemnie jak tydzień temu. Wieje, zimno jest bardziej przenikliwe. Już na glacę trzeba jakąś czapę wciągnąć, zaprzyjaźnić się też z rękawiczkami i jakimiś cieplejszymi butami. I odporniejszymi na wilgoć. Pluchę też będą musiały wziąć na klatę… eee, cholewkę.

Skradająca się zima to następne zmiany w sprawach około rowerowych. Trzeba być przygotowanym. Trzeba się dostosować. Tutaj nie ma miejsca ani czasu na fuszerkę. Jak się nie przygotujesz, to będziesz zdychał. Z gorącą herbatą w ręku, śmierdzący czosnkiem, nafaszerowany farmaceutykami i z zawalonym nosem. Taki urok przegranej w czasie, kiedy powinieneś się odpowiednio przestawić na “zimowy punkt widzenia świata”.

Powoli człowiek wyszarpuje z szafy następne warstwy. Na razie wystarczała potówka z długim rękawem pod kurtkę. Teraz już przenikliwy wiatr i zimno przedziera się głębiej, trzeba mu stawiać następne tamy. Bluza termiczna z kołnierzem to jest to, co będzie zdecydowanie teraz w częstym użytkowaniu. Na głowie pojawia się czapka pod kask, twarz ochrania kominiarka. Tak samo przyda się dodatkowa warstwa na nogi i dupsko. Albo długie kalesony termiczne pierwszej warstwy, albo cieplejsze gacie. Jak wieje, to dupsko najbardziej dostaje. Nawet w zimowych spodniach. Wywalone poza siodło, wystawione na podmuchy wiatru i to, co spod kół trafia w “rów mariański” z precyzją skalpela. Zimą zdecydowanie to co jest na drodze, jest też przeciwko nam. Lód nam funduje doznania akrobatyczne. Ale zanim zabawimy się w akrobatę, będzie jeszcze mokro i brudno. Na syf w tym wypadku najlepsze są błotniki. Nie ma co tutaj patrzeć na stylówę, czy inne wydumki. To, żeby przyjechać w miarę na sucho jest priorytetem. Przemoczone nogi i tyłek to pierwszy krok do eliminacji swojej osoby z funkcjonowania na dobrym poziomie zdrowotnym na długie dni… i oby nie tygodnie. Nogi i ręce jako najbardziej narażone na zimno i przemoczenie szczególnie trzeba chronić. Dobre, nieprzemakalne buty zimowe i ciepłe rękawice to podstawa.

FILE4781 - Rozpoznanie bojem, zwiadowca wysłany

Powiem szczerze, że zakupione wreszcie buty zimowe do jazdy zmieniły moją optykę w zakresie jeżdżenia i treningu gdy jest już zimno… i ciemno.

Ciemnica to dodatkowy demotywator. Rano wstajesz ciemno. Wychodzisz na świat z roboty… ciemno. Kuźwa, jedyne promienie słońca, a i tak nie przebijające się przez ciężkie chmury przez te cztery miesiące są wtedy, gdy gnijesz w fotelu za biurkiem. Poziom “słonecznej” witaminy D spada poniżej granicy, która oznacza totalną negację wszystkiego dookoła. I brak jakiegokolwiek zadowolenia z życia. Marazzzzzm. Witamina D, jak do… dupy :/ Jedyne co pozostaje to żreć ryby i wierzyć koncernom farmaceutycznym, że “dobrzeprzyswajalne” D w kapsułkach oznacza, że jest dla nas Dobre.

No własnie, ciemno być też nie musi. Słoneczka nie zastąpimy, ale przyda się jakiś dodatkowy snop światła przed przednim kołem. Porządne lampy nie są już wcale aż tak drogie. A jazda z błyskającą pierdółką po ciemku poza miastem, w lesie i na przełaj, to proszenie się o problemy. Problemy dużo poważniejszej natury niż zawalony nos i smród czosnku dookoła.

10671432 828306607219353 2303236233404716939 n - Rozpoznanie bojem, zwiadowca wysłany

No więc Zima jestem gotowy. Rowerowo gotowy. Dawaj, możesz przybywać. Tylko proszę Cię, nie wypierdol półmetrowych zasp do razu. Bo to czego naprawdę nienawidzę, to z łopatą w ręku odśnieżać o poranku 😛

A może skończysz w tym roku na wysyłaniu tylko zwiadowców? Nie obraziłbym się, Zimo 😀