Prawie każdy kolarz zna ten film motywacyjny (jeśli nie, to powinien poznać). Nie da się ukryć, że przemawia i mówi do Nas w sposób dosadny i przekonujący. Ja go, powiem szczerze, uwielbiam 😀

Pobudka.
Szósta rano, twoja ręka jeszcze nie chwyciła budzika, a głosy w Twojej głowie już zaczynają mówić, że jest za wcześnie, za ciemno i zbyt zimno, by wyjść z łóżka.

Oglądając ten film i słuchając pierwszych zdań zawsze mam mały uśmiech na ustach. Bo u mnie przez kilka lat ta “szósta rano” to była czwarta trzydzieści 😛 Ten uśmiech był moją walką, moim zwycięstwem i moją satysfakcją. I jest tak do dziś. Może już nie często wstaję aż tak wcześnie na trening, ale zdarza się piąta czy szósta. I zawsze gdy mam z tym problem, kołata mi w głowie to zdanie.

Dziś niedziela. Można pospać. Więc jest siódma. Chociaż w grudniową niedzielę zawsze jest za wcześnie, za ciemno, a na pewno zbyt zimno by wyjść z łóżka. Na domiar złego słyszę deszcz wystukujący swoją melodię na szybie. Przy temperaturze około zera nie jest to dobry znak :/

Wstawaj.
Postaw stopy na podłodze i nie oglądaj się za siebie. Bo przed nami zadanie do wykonania. Witaj w świecie dążenia do celu.

Nie to nie jest tak, że dziś jest jakieś szczególne zadanie treningowe do wykonania. Ale mam cel do którego dążę. Wyrwać się. Ot po prostu pojechać w las i spędzić dwie godziny na świeżym powietrzu. Poczuć jak nogi pracują, jak serce wchodzi na wyższe obroty, jak płuca przewalają litry powietrza w przyśpieszonym tempie. Niby proste, ale wymagające wyjścia ze swojej strefy komfortu. A to zawsze trudne.

Walka o motywację poranka zaczyna się już dnia poprzedniego. To trzeba ustawić sobie w głowie. Zacząć dyskutować z tymi swoimi anty-głosami już wcześniej. Zanim urosną, zanim zaczną krzyczeć. Mam tak, że gdy szykuje się dnia następnego szczególnie ciężki trening, długa trasa, brzydka pogoda czy ciężkie wstawanie, to dyskutuję szczególnie gorąco. Walczę i przekuwam to na pozytywy. Czasami tak mocno, że ekscytacja powoduje, iż zasnąć nie mogę. Albo budzę się wcześniej, jeszcze przed budzikiem. Odzywa się głos przekory.

Głos, którego zdecydowałeś się słuchać, jest głosem przekory. Głos, który spowodował, że nastawiłeś ten budzik wczoraj.

Na szczęście deszcz tylko straszy. Zanim się wybrałem, przestał padać. Pozostawił przed domem na kostce cienką warstwę lodu, która o mało mnie nie zaskoczyła. Niewiele brakowało, a skończyło by się to bolesnym kontaktem mojej fizjonomii z twardym brukiem. Później już było tylko lepiej. Każdy następny kilometr to praca mięśni, płuc, serca… zadowolenie. Z wybrania prawidłowej drogi.

Czym jest dzień, jeśli nie cyklem konfliktów pomiędzy prawidłową drogą, a droga łatwą? Dziesięć tysięcy strumieni otwiera się przed Tobą niczym rzeczna delta, każdy z nich kusi cię swoim pomyślnym nurtem i brakiem oporu…
Rzecz w tym, że ty płyniesz pod prąd.

A to naprawdę sprawia radość. Rozkosz. Jest w tym coś z dzikiego samozadowolenia.
Wylazłem ze swojej strefy komfortu. Wybrałem drogę prawidłową.

Prosty trening, nie za długa trasa, dużo zadowolenia. Puszcza o tej porze roku ma swój urok. Dochodzę do wniosku, że o każdej porze roku go ma. Nie można ominąć takich miejsc, nie da rady przejechać obok obojętnie. Niezależnie od pory roku.

hdr 1417948229603 - Motywacja, czyli o drodze

hdr 1417948372796 - Motywacja, czyli o drodze
Trening czyni mistrza. Ponoć. U mnie z techniką naprawdę słabo, mam tą świadomość. Czy jazdę po oblodzonych, leśnych drogach można uznać za trening techniki? Trochę tak, człowiek wyczuwa rower, stabilizuje tor jazdy, wybiera optymalny łuk, przeskakuje zmarznięte koleiny. Jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz 🙂
hdr 1417949995511 - Motywacja, czyli o drodze

Kamerę ustawiłem z boku z nastawem zdjęć co dwie sekundy. To że uchwyciła moment fikołka, to jakiś niesamowity fart 😀 A odcinek ten był mocno zalodzony, ciężko było ruszyć.

Jak już jedziesz nie trzeba się motywować. Motywacja siedzi w Tobie i nawet jeśli miałeś chwile zwątpienia, to teraz Cię śmieszą. Śmieszą słabości, które próbowały zawrócić Cię z drogi. Na Twojej prawidłowej drodze nie mają już głosu i znaczenia.

Krzemienne po drodze. Ostry zjazd przełajem po śniegu i lodzie, ukrytych korzeniach… bezcenne doświadczenie 🙂 Klamki pracują, koło się blokuje, rzuca na prawo i lewo. Wybór dobrego “śladu” to klucz do przeżycia 🙂 Na dole okazuje się, że żyję i jestem cały 😀

hdr 1417945323405 - Motywacja, czyli o drodze

No i na deser Supraśl. Nie może się obyć bez kładki. Odnowionej 🙂 I zdjęć tego urokliwego zakątka.

hdr 1417948754646 - Motywacja, czyli o drodze

hdr 1417948546650 - Motywacja, czyli o drodze

hdr 1417948648543 - Motywacja, czyli o drodze

Powrót równym tempem. Tlen, kadencja, cały czas trochę techniki. Dzień zaliczony. Pojeżdżone 🙂 Wybrałem prawidłową drogę. Nie łatwą, ale przyjemną. Pod prąd.

To tylko początek Twojej drogi. Od teraz będzie tylko trudniej. Więc lepiej upewnij się, że naprawdę tego chcesz, ponieważ możliwość rezygnacji zawsze będzie na wyciągnięcie ręki w gotowości by zniweczyć Twój wysiłek…