Nie da się ukryć, że mamy zimę. Patrząc na kalendarz, bo za oknem raczej to inną porę przypomina. Śnieg był… i się zmył. Dosłownie. Wystarczył jeden dzień ciepłego wiatru, trochę deszczu i pozostało tylko wspomnienie. Na zdjęciach.

20141122 132848 - Cierpienie czy ochota na kręcenie?
Wiele napisano o jeżdżeniu w tą niesprzyjająca porę. O tym, że pogoda zawsze jest dobra, utyskując przy tym na braki w odzieży kolarskiej. O różnicach pomiędzy Calpe a Sraple. O cierpieniu, które jest przereklamowane. O zastąpieniu słoneczkiem górnolotnych haseł. Gdyby tylko ono chciało nas posłuchać i poświecić… A jak nie poświeci, to o sposobach na rozświetlenie drogi w ciemnościach lampami, których nie powstydziliby się maniacy nocnych rajdów offroad. Cały zbiór zasad i pomysłów jak w swojej pasji przetrwać zimę.
Gdzie w tym wszystkim ma się znaleźć kolarz amator, który po prostu nie wyobraża sobie dnia bez zrobienia małego tripa po swojej małej, codziennej rundzie? No dobra, może nie codziennej, niech i będzie że większej cotygodniowej niedzielnej. Albo bez zahaczenia o pobliskie krzaczory, górki i błoto. Którego wkurza, że powoli budowana przez cały sezon forma, topnieje równie szybko jak śnieg za oknem. I powstaje głodek i żal. Chce się po prostu jeździć. Niezależnie jak, kiedy, w jakich warunkach i w jaką pogodę. Utrzymać się w formie.
hdr 1417948448545 ZSD 5 - Cierpienie czy ochota na kręcenie?

Chyba to jest klucz do tego całego naszego “zimowego cierpienia”. Nie chcę stracić tego co już miałem, ciężko wypracowałem, bo jeszcze w przyszłym sezonie się przyda. Wykorzystam. Wejdę na wyższy poziom. Wygram… niech będzie że tylko z samym sobą. Ale mam OCHOTĘ TO WYGRAĆ!
Czy nam amatorom potrzebny jest tak zwany “okres roztrenowania”? Na pewno nie w takim wymiarze, jak w wypadku prosów. Przy naszych 20-30 dniach startowych w sezonie organizm nie potrzebuje głębokiego wyhamowania i odpoczynku. To co nam potrzebne tak naprawdę, to reset. Wyluzowanie na kilka tygodni, wyjazd do ciepłych krajów, odstawienie na blok planu treningowego, zrezygnowanie z cięższych i dłuższych jazd. To tak naprawdę wyzerowanie głowy, reset psychiczny i fizyczny potrzebny do naładowania baterii. Żeby była pełna w następnym cyklu, dobrze jest ją sformatować 🙂 Niech będzie, nazwijmy to sobie: “roztrenowanie” 😉
FILE4996 - Cierpienie czy ochota na kręcenie?

Wielu kolarzy-amatorów narzeka w tym okresie, że nie ma fanu z jazdy, że się zmuszają. Że zimno, ciemno i mokro. Że wyjazd na rowerze, to jest odliczanie, żeby tylko szybciej wrócić. Po co i w jakim celu, Ja się pytam? Po co cierpieć?
Zluzować, odstawić rower, zająć się inną aktywnością fizyczną. Pójść na siłownię, na basen popływać (szczególnie polecam!), lekko pobiegać po lesie, założyć narty biegowe (pod warunkiem śniegu ofcoz). Wzbudzić w sobie ten głód roweru, który sprawi, że znów się będzie chciało kręcić, wskoczyć na rower, polecieć na szosę lub na leśne górki. Do niczego nie wolno się zmuszać! To jest nasza pasja, a nie codzienna tortura. Jeśli ktoś w tym czuje tylko cierpienie, to gdzie jest pasja, Ja się pytam? Pasja, dzięki której nie zauważamy żadnych niedogodności. Dzięki której nawet wczesna pobudka, jazda w chłodzie czy mrozie, śniegu lub nawet deszczu, jest fantastycznym doznaniem 🙂
hdr 1417344385149 - Cierpienie czy ochota na kręcenie?

Jak już odpoczniemy, zresetujemy głowę i ciało, weźmiemy oddech i zaczniemy na nowo budować w tej naszej całej amatorszczyźnie to, do czego dążymy: FORMĘ… to żadne cierpienie nie będzie nam przeszkadzać. Po prostu go wtedy nie będzie. Odejdzie jak śnieg w jakiś cieplejszy, wietrzny dzień wiosny 🙂
hdr 1419169511858 - Cierpienie czy ochota na kręcenie?