Po 20-stu dniach bez rowerowania (w rozumieniu wyskoczenia w plener) głód w moim wypadku jest dość spory. Gdzieś człowiek ma to już zaszczepione pod skórą, że się po prostu chce. Pragnienie, które niezrealizowane odbija się negatywnie na rzeczywistości dookoła. Ja mam wtedy doła i wiem, że lepiej pojechać, niż nie pojechać (niezależnie od okoliczności). I to nie jest kwestia szukania wymówek i zdolności do ich przeskoczenia. To nie jest też szansa na szukanie cierpienia i udowadnianie komukolwiek czegokolwiek. To jest po prostu nieodparta chęć pojechania w las/na drogę/szosę/na przełaj (wybrać pasujące do okoliczności).

hdr 1422196918434 - Coś ciekawego?

Pewnie, że lepiej takie pragnienia jest realizować w innych okolicznościach. Dobrze by było nie żyć w tej szerokości geograficznej. Niektórzy przekonują, że dobrze by było także nie mieszkać w jednym “kojcu” z rodziną, robotą i innymi obowiązkami. Ja akurat lubię swoje życie jakim jest i nawet tego “kojca” nie zauważam. Zaślepiony jestem i głupi, trzeba to samokrytycznie stwierdzić. Kieruję swoim życiem tak, jak na to mam ochotę. Może nie jest to najlepszy wybór, ale kto powiedział że nie mamy prawa do nie najlepszych, ale jednak swoich wyborów 😉 No oczywiście znajdują się też tacy, co twierdzą że nie mamy, ale to ich problem.

IMG 20150125 171710 - Coś ciekawego?

Ogólnie to już chyba nawet nie chodzi o to, że wyjechałeś. Że pod kołami lód a dookoła biało, że termometr wskazuje poniżej zera. Że zrobiłeś sobie trzy godzinki przejachy, bo miałeś na to ochotę. Raczej o to, że odważyłeś się to pokazać, czy też o tym napisać. Że stałeś się medium, popkulturą lub papką dla żałosnych mas. Że budujesz w ten sposób obraz swojego cierpienia, bohaterstwa i nie wiadomo jakiej wielkości publicznie. Chwalisz się. Komentujesz. Do tego jeszcze dokładasz Garmina, tracka, wykresy, moc i spalone kalorie. Przecież nikogo to nie interesuje. To jest śmieszne. Jesteś tylko amatorem, a aspirujesz do bycia prosem i swój wolny czas poświęcasz na “trenowanie”. To bez sensu. Amator nie trenuje, to co dotyka amatora w takim wypadku to tylko cierpienie. Przyjemności w tym być nie może.

IMG 20150128 090149 - Coś ciekawego?

Uderz w stół a nożyce się odezwą. Leżę więc sobie na tym stole i wcale nie czekam, aż kto będzie walił. Robię swoje w sposób otwarty. Ktoś to może odebrać w sposób negatywny lub pozytywny, często całkowicie neutralnie. Nie narzucam się z pisaniem, czytaniem czy oglądaniem zdjęć. Kliknięcie “nie lubię” jest w zasięgu każdego, kto chce wyrazić swoją wolę i dezaprobatę. Nie ma przecież żadnego musu. Dla tych co “lubią” często jest to jakąś inspiracją lub pozytywnym bodźcem. Zachęceniem do czegoś nowego, poznaniem czegoś innego. Popchnięciem do zadawania pytań i zagłębienia się w interesujący temat. Co to za trening? Dlaczego tak? Co to Sweet Spot? Jaki jest Twój próg? A niech będzie nawet: skąd taka moc? Wszystko przez jeden pokazany wykres 😛

hdr 1422200232870 - Coś ciekawego?

Oczywiście czasami zdarzy się też krótkie “Szacun!” lub dłuższe “Ive got nothing to complain about the Australian winter after seeing this! Tough!”. I nie twierdzę wcale, że to nie jest miłe. Albo że jest obojętne. Jest niejako wpisane w “ryzyko”, że ktoś cię obserwuje. Tak samo jak krótkie “do dupy” 😉
Ja twierdzę, że jak coś jest do dupy, to nie warto się tym w ogóle interesować 😉 Nie mam wtedy ścisku owej dupy, żal i nerw jej nie ściska, jadę dalej swoją drogą.

IMG 20150128 085829 - Coś ciekawego?

Wskakuję więc sobie na przełaja (taki wybór pasujący do okoliczności), zapodaję kurs na trzy godziny i jadę. Czy tam sobie pyknę mocniej jakąś górkę po trasie, czy poskaczę przez koleiny w lesie, czy zaliczę jakąś kałużę na asfalcie lub sznyty na lodzie. Nie ważne. Nawet może być to nudne trzy godziny w tlenie. Taka jazda bez napinki, bo co dla takiego amatora jak ja w zimie to za różnica. A jak zrobię Sweet Spot dwa razy po minut piętnaście według jakiegoś planu, to też mi nie zaszkodzi. Spocę się trochę bardziej i licznik kalorii pokaże ciut więcej. Pewnie nawet się ich ciut więcej rzeczywiście spali (tak przynajmniej wynika z teorii i prawdopodobieństwa zaistnienia następstwa przyczynowo-skutkowego). Czy będę się do tego zmuszał? Jakoś organizm woła o to, żeby mu do pieca dołożyć, a zmęczenie i palenie w nogach jest, przynajmniej w moim przypadku, stanem całkiem miłym i nie powodującym odruchu zwrotnego. Dziwny jestem. Jeżdżę (żeby nie użyć strasznego wśród “ambitnych amatorów” słowa : trenuję) czasami na granicy, żeby tą granice podnosić. I mieć z tego satysfakcję. Tak samo jak ze zwyczajnie pokonanych kilometrów. Każdy wybór w tej sytuacji jest dobry. Jakby powiedział klasyk: jesteś zwycięzcą! 😉

IMG 20150125 171928 - Coś ciekawego?

Droga umyka spod kół. Warunki są zmienne. Szosa czysta i sucha, za chwilę mokra i błotnista. W lesie natomiast biała i śliska. Każdy zakręt i przekroczone skrzyżowanie, zmiana kierunku, to z reguły zmiana tego co pod oponami. Zgodnie z rytmem wskazywanym przez garminowski termometr… plus jeden… zero… minus jeden… znów zero. Jedyny niezmienny warunek tego dnia to mgła, która nieustannie pokrywa okulary drobnymi kropelkami i wsiąka w ubranie. Rękawiczki co jakiś czas robią za wycieraczki i robi się na chwilę “przejrzyście” i jasno.

IMG 20150125 163909 - Coś ciekawego?

W domu rytuał powrotu: rozciąganie, recovery shake, ciepły prysznic, obiadek i gardło przepłukane zimnym weisbier. Kabel do laptopa i track synchronizuje się tam, gdzie dane mają wpaść. Rzut oka na mapkę, wykresik, średnie. Aparat też na kablu, zdjęcia do krótkiej obróbki. Kilka wrzutek to tu, to tam z krótkim komentarzem. Ktoś pewnie pomyśli: “a ten znów swoje, nuda”. Ekshibicjonista.
Pewnie tak, coś w tym jest. Ale cały czas istnieje możliwość odkliknięcia “lubię to”, jeśli komuś to przeszkadza. Ukrycia na osi czasu, nie zaglądania na bloga. Każdy z nas ma wolną wolę.

IMG 20150126 075314 - Coś ciekawego?

Kogoś to zainteresuje, pozostawi komentarz, naciśnie przycisk z kciukiem do góry. Wciśnie też serduszko na Instagramie, da kudosa na Stravie. Istnieje interakcja, nawet pozytywna. Nie ukrywam, że mnie to cieszy, że udaje mi się tą interakcję wywołać. Że padają pytania, jest jakieś zainteresowanie. Kiedyś napisałem:

“Każdy człowiek ma coś do powiedzenia. Nie każdy umie otworzyć usta. Nie każdy ma odwagę to zrobić. Trzeba mieć jeszcze coś ciekawego do powiedzenia.
Nastąpiła we mnie przemiana. Całkowita. Mam doświadczenia. Czasami mi się wydaje, ze jestem pełen rożnych doświadczeń. One mówią. Mam nadzieję że coś ciekawego.”

Piszę dla tych, dla których jest w tym coś ciekawego 🙂