To, że natura potrafi być kapryśna, wiemy wszyscy. Wiosna w grudniu, zima w kwietniu… skąd my to znamy w ostatnich latach? 😉 Tak, kapryśna panna. Czasami potrafi pokazać też pazurki 😛

VIRB0565 - Kaprysy natury
No piknie! 🙂

Wyjeżdżasz kolarzu na trening, no nawet niech będzie że na przejachę. Słoneczko, cieplutko, kłębiaste śliczne chmurki przesuwają się leniwie na niebie. Jest jak w bajce, akurat na trzy godzinki kręcenia.

czarna%2Bulewa%2BICM%2B20150507 - Kaprysy natury
Burza o 16-stej??

To co, że ICM pokazuje na swoich wykresach jakiś deszcz… załamanie, burzę (??). Nie ma najmniejszego znaku jakiejś gwałtownej zmiany, przecież one zawsze na niebie występują. Horyzont zwykle ciemnieje, robi się ciężko, duszno, parno. Dziś pewnie coś się szykuje, ale jeszcze nie teraz, lub akurat nie tutaj. Pewnie sobie poszło dalekim bokiem.

VIRB0740 - Kaprysy natury
Dzika rozkosz 😛

Ponad dwadzieścia stopni, ubrany na krótko, łapiący słońce i z nadzieją na pogłębienie tanlajnów jedziesz pokręcić. Na wschód, ze słońcem w plecy, miło muskającym kark. Kilka interwałów i skoków do wykonania, kilometry umykają pod kołami.

VIRB0749 - Kaprysy natury
Spokojny, wiosenny krajobraz Podlasia

Mija pierwsza godzina, trzeba delikatnie zmienić kierunek jazdy… Ze zdziwieniem widzisz, jak za plecami zmienia się horyzont. Cholera, jednak nie poszło bokiem. Wielka chmura pędzi z zachodu wyciągając swoje ciemne pazury w Twoim kierunku. Pozostaje pytanie: złapie, czy nie złapie?

VIRB0780 - Kaprysy natury
A co tam Panie na zachodzie?

Trudno jest wcelować w jakąś lukę, bo “ciemne kłębiaste zasłony” zajmują cały horyzont. Zachodni, tam akurat musisz jechać, jeśli chcesz trafić do domu. Hazard, z dużym prawdopodobieństwem przegranej. W zasadzie trzeba się z nią pogodzić i przygotować psychicznie na to, co nadejdzie.

VIRB0820 - Kaprysy natury
W prawo, czy w lewo?

Półtorej godziny po wyjeździe natura pokazuje, jak bardzo potrafi być zmienna. Pierwszy podmuch wiatru prawie Cię zmiata z drogi. Dalsze porywy rzucają jak piłeczką po asfalcie. Pierwsze krople sieką nagie nogi i ręce, jak zimne kryształki lodu. Wydaje się, że stoisz w miejscu pod wiatr.

VIRB0830 - Kaprysy natury
Pierwsze krople…

W pierwszym odruchu wydaje się, że najlepsza opcją jest gdzieś się schować, skryć, przeczekać. Ale mając w nogach te tysiące wcześniej przekręconych kilometrów i doświadczenie w walce z naturą i jej kaprysami już wiesz, że to nie jest najlepsza opcja. Stojący kolarz, to zimny kolarz. Szczególnie w takich warunkach. Niby chowając się przed deszczem, unikasz zmoknięcia. Ale chcąc dojechać do domu i tak musisz wyjść na mokrą szosę. A ona jest w takim przypadku okrutna i to co na niej z deszczu zostanie i tak cię zmoczy od stóp do czubka kasku.

VIRB0835 - Kaprysy natury
Tutaj sucho i nie padało

Czekając nie pracujesz, mięśnie się studzą. Jest zdecydowanie zimniej, niż podczas jazdy. Wychładzasz się, sztywniejesz. A wejście później na rower to mordęga. Bo temperatura spada o dobre dziesięć stopni. Było ponad dwadzieścia, jest ledwo jedenaście.

A więc to, że ewentualnie poczekasz i przeczekasz, wcale nie sprawi, że będziesz bardziej suchy, czy bardziej “ciepły”. Będzie wręcz odwrotnie. A dodatkowo będziesz godzinę później w domu, gdzie czeka ręcznik, ciepła kąpiel i gorąca herbata.

VIRB0823 - Kaprysy natury
Gdzieś tam leje

Dlatego najlepszą drogą, dla Ciebie kolarzu, w takich sytuacjach… jest najkrótsza i najszybsza droga do domu. Napierdalaj! Niech nogi pracują, niech mięśnie będą ciepłe, niech deszcz cię moczy. Jak przestanie padać, to ciepło ciała i wiatr wysuszy ci koszulkę. Jedyne czego na pewno się nie pozbędziesz już do końca drogi to… mokry “rów mariański” 😛

VIRB0847 - Kaprysy natury
Drugie uderzenie, a już prawie wyschłem 🙂

Przez mokre okulary niewiele co widać. Spod kół chlapie, z nieba leje. W pięć minut nie ma na tobie ani centymetra suchego materiału. Woda w butach chlupie, przelatuje z góry, wylatuje dolnymi otworami. Czujesz jak łaskocze Cię w palce 🙂 Ale to wszystko nie ważne, skoro mięśnie pracują, mimo że skóra już zimna. A ręce drętwieją. Za to dom coraz bliżej.

VIRB0857 - Kaprysy natury
Coraz bliżej domu

Pogoda Cię nie złamie, bo za godzinkę będziesz już w ciepłym domu 🙂 Żona zrobi Ci ciepła herbatę, weźmiesz gorący prysznic, wyczyścisz buty, wrzucisz brudne i przemoczone ciuchy do pralki.

A na koniec, jak już natura schowa swoje pazurki czeka na Ciebie jeszcze Twój najlepszy kompan, który tak gładko niósł Cię po mokrej szosie. Bo on też wymaga opieki i doprowadzenia do porządku. Także dostał w kość 😉 Pucowanko! 😀

hdr 1431023967480 - Kaprysy natury
Wypucowany! 🙂