Powiedzmy sobie szczerze, wyjazd wakacyjny to coś, na co się naprawdę czeka. Może dzieciaki oczekują tego bardziej (ach ta beztroska!), ale dla dorosłego człowieka możliwość wyrwania się z pracy i codziennej rzeczywistości przynajmniej raz do roku na tydzień, to też obietnica świetnie i na lajcie spędzonego czasu. Oczywiście tych wyjazdów “odrywających” jest trochę więcej, ale taki prawdziwy, jednotygodniowy do ciepłych krajów, na totalnym chilloucie zdarza się z reguły tylko raz na rok.

2015 07 22%2B10.06.36 - Wina białego wina
Kid’s paradise 🙂

Rodzina, kilkugodzinny lot, dobry hotel, baseny i zjeżdżalnie (raj dla dzieciaków), wyciągnięte nogi na leżaku, słońce i czterdzieści stopni w cieniu oznacza też jedno… brak roweru.

2015 07 21%2B14.14.27 - Wina białego wina
Jedyny rowerowy akcent wyjazdu… nadrabianie zaległości czytelniczych

Rowery zostają w domu, człowiek się wyłącza. Da się przeżyć. No dobra, góra dwa razy do roku, ale naprawdę da się przeżyć 😛

VIRB0654 - Wina białego wina
Rodzinka na wakacjach 🙂

Sam brak treningu nie jest jakimś wielkim problemem. Oczywiście, że organizm dziwnie się z tym czuje, ale tak jest zajęty odpoczywaniem, że się usypia. Większym problemem jest pojęcie “ultra all inclusive”, które w wydaniu wakacyjnym potrafi być zabójcze.
Już kilka razy się o tym przekonałem. Odstawienie aktywności fizycznej a podanie na tacy (a raczej setkach tac) różnego rodzaju pokus może skutkować ostatecznie tylko jednym… rozrostem dupska 😛
Ryby, owoce morza, mięsa różnego rodzaju, do tego makarony, ryż w kilkunastu wydaniach, ziemniaki pod różnymi postaciami, pizza, lokalne specjały, których skład ciężko określić. Nie wiadomo co to jest… ale zawsze jest dobre 🙂 No i fura deserów, smakołyków, ciasta. Kawka. Alkohole o różnej zawartości procentowej, kolorze i składzie. Wszystko to na pokuszenie wystawione dla oczu… i wystawione dla ćwiczenia silnej woli. Straszna walka, która z reguły skazana jest na sromotną porażkę. Niestety. Taki urok wakacji 🙂

2015 07 26%2B19.39.29 - Wina białego wina
Głównie owoce morza… ale to już drugie danie 😛

Kilka ostatnich lat takie wyjazdy ledwo tygodniowe kończyły się przytyciem dupska o minimum trzy kilo! Głowa swoje mówiła przed wyjazdem, a oczy widziały to na miejscu inaczej i zachodziły mgłą. Nic nie widzę, kuźwa nic nie widzę… tylko żarcie! Głowa do wyłączenia, ręce za talerz, nogi do tańca wśród stołów jadalni, gęba do roboty, a żołądek do prawdziwego kieratu. I dupsko rośnie. Nie możesz się powstrzymać od jedzenia, od nakładania dokładek, deserów, od nalewania piwka, zamawiania następnej butelki wina na stół.

2015 07 26%2B20.27.23 - Wina białego wina
Ale Ja tylko tak troszeczkę…

Powtarza się zawsze ten sam scenariusz: coś sobie zakładam, przysięgam być twardym… a później luzuje i wpadam w wir konsumpcji wszelakiego zjadalnego i wypijalnego dobra 🙂 Tym razem też założyłem, że będę ostrożny, powściągliwy i myślący o konsekwencjach. Nie mogę przywieźć więcej jak dwa kilo nadbagażu. Wiem, że zero jest nieosiągalne, ale dwójka to już niezły wynik… i realny. Pozostaje pytanie, jak się zmotywować, skoro wewnętrzne motywatory nie działają. Potrzebna mi jest zewnętrza motywacja… Ala ma być moim zewnętrznym sumieniem. Proszę ją wręcz o to, żeby mi zwracała uwagę i krzyczała: dupa Ci urośnie!
Czy zadziałało?

2015 07 21%2B19.11.30 - Wina białego wina
Tyle dobrego białka!

Wpadasz do jadalni, ze stołu patrzy na ciebie mega porcja białka. Full innych specjałów, aż trudno coś wybrać. A chciałoby się wszystkiego spróbować! Ale rozsądek trzyma ciało na wodzy. Wyeliminowałem w ogóle z głowy i jedzenia te najgorsze na takich wyjazdach dupotyjce: frytki, pizzę, makarony. Z reguły na talerzu lądowała tylko porcja ryby, mięsa, owoce morza i warzywa. I wszystko by było dobrze, gdyby nie wino… Wspaniałe białe wino. Dlaczego białe? Bo mimo wieczoru i zachodzącego słońca cały czas jest podczas kolacji grubo ponad 30 stopni. I białe wino, podawane schłodzone i z dodatkowymi kostkami lodu w kieliszku jest w takich warunkach po prostu najlepsze.

2015 07 21%2B19.19.52 - Wina białego wina
Tjuna stejk 😛

Dopóki szła pierwsza butelka było jeszcze wszystko pod kontrolą. Przystaweczka, danie główne… i następne lampki wina. Młodzież pije góra dwie do kolacji, Ala tak samo. Reszta litrowej butelki przypada na słabego charakteru PtaQa. I jeśli kelner proponuje drugą butelkę… to już jest po wszystkim. W zasadzie to ten moment, w którym kelner patrzy Ci prosto w oczy i widzi chęć spożycia drugiej butelki, jest momentem kluczowym. Jeśli ten przebiegły kelner zobaczy w twoich oczach choć małą iskierkę chęci na jeszcze i zaproponuje następną, to pozamiatane. Jeśli natomiast delikwent nie sprowokuje kelnera do takiej propozycji, to kolacja ma szansę zakończyć się bez większych szaleństw. A szaleństwa drugiej butelki potrafią wyglądać na przykład tak 🙂

2015 07 22%2B20.45.34 - Wina białego wina
Istne szaleństwo na talerzu!

Ach, te białe wino!
Przy trzeciej kolacji nauczyłem się więc na tyle powoli sączyć wino, aby nie uderzało za szybko do głowy i nie ubywało go za szybko z butelki. Raz się udawało… innym razem nie. Przebiegły ten kelner, cholera był 😛
Gdy kelner mnie przechytrzył, a wina białego wina była ewidentna, następnego dnia pozostawała już tylko poranna pokuta. A możecie mi wierzyć, że to pokuta ciężkiego kalibru. Godzina kręcenia na stacjonarce w pomieszczeniu fitness clubu, w którym nie ma ruchu powietrza i mimo klimy jest 25 stopni, wyciskała ze mnie dobry litr potu.

2015 07 23%2B08.07.29 - Wina białego wina
Pokuta…

Natomiast o dziwo, większość założeń udało się dotrzymać. Nie było frytek, pizzy, chleba, innych wysoko niebezpiecznych zapychaczy, nie było nawet za dużo piwa… maks jedno dziennie. Dużo ryb, owoców morza, warzyw. W ciągu dnia tylko owoce, jakieś grillowane warzywa, z występków co najwyżej lody.

2015 07 22%2B14.09.09 - Wina białego wina
Owoce na obiad… a czemu by nie?

Najgorzej właśnie było z kolacją, która często trwała ponad dwie godziny. Ale jakie piękne dwie godziny wśród promieni zachodzącego słońca 🙂

2015 07 21%2B20.03.25 - Wina białego wina
Morze, góry, zachód słońca… mega klimacik do kolacji

Z pewną taką nieśmiałością… stawałem na wadze po powrocie do domu. Ujrzałem wynik w pełni dopuszczalny – 1,6kg więcej w stosunku do dnia wyjazdu. Plan wykonany! :0
Co prawda już przed wyjazdem było jakieś 2kg za dużo w stosunku do mojej idealnej wagi startowej… więc teraz poważne zadanie. Pozbyć się razem 4 kg. Ale to gdzieś w listopadzie 😉

2015 07 24%2B20.09.38 - Wina białego wina
Przy drugiej butelce wina… ale delikatnie 😉

Kurde, a cały wpis ze zdjęciami wygląda… jak z jakiegoś kulinarnego bloga 😛

To na koniec jeszcze hit… omlet z jajek z kartonu 😀 Cholera, dobry był! 😛

2015 07 23%2B10.09.48 - Wina białego wina
Omlet z…

 

2015 07 23%2B10.21.41 - Wina białego wina
… jajek w kartonie 🙂