Wyrwałem się na wakacje. Jak to się mówi: należało się. Przez ostatnie dwa miesiące roboty, stresu, zaangażowania miałem tyle, że starczyłoby w zasadzie na dwa lata normy. Przez to od BajQa niestety też musiałem się oderwać. Mimo chęci, zaparcia, kombinowania, po prostu nie dałem rady. Ci którzy mnie znają i obserwują lub czytają, wiedzą ile mnie to kosztowało.

No własnie… czytają 🙂
Okazało się, że nawet chętnie czytają, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Bo helloooo… ja w zasadzie ostatnio w ogóle nie piszę 🙂 Ograniczam się z braku czasu praktycznie tylko do notek na fejsie. A tu proszę. Portal mtb-xc.pl zrobił ankietę podsumowująca sezon. Jednym z pytań ankiety było pytanie (mniej więcej): “który kolarski blog chętnie czytasz?” Wypełniałem ankietę, a jakże. Nawet bezkrytycznie zaznaczyłem także swój. Plus oczywiście pozostałe do których chętnie zaglądam… i wszystkie znalazły się w podsumowującym zestawieniu Top5 🙂

W drodze do Punta Cana siedzimy na lotnisku w Monachium, czekając na spóźniony samolot. WiFi dobrej jakości, dla zabicia czasu oczywiście net przeglądam. Trafiam na materiał mtb-xc.pl, załączam… i zaczyna się dla mnie od trzęsienia ziemi 🙂 Aż się dławię z zaskoczenia. Przyznam szczerze, że tytuł mnie oczywiście zainteresował, ale nie przypuszczałem, że w wąskim Top5 znajdzie się PtaQnaBajQ 😀 Gdybym jeszcze robił jakąś agitację, szerował, podrzucał temat i na coś liczył. Piąty najchętniej czytany blog kolarski… jak to się mówi: szok i niedowierzanie 🙂

Oznacza to jedno, że jednak te moje wypociny do kogoś trafiają, że komuś się chce zajrzeć na stronę bloga, na fejsa, że jakiś tam zasięg przez półtora roku żywota PtaQnaBajQ uzyskałem. Bardzo mnie to cieszy, naprawdę. I dodaje skrzydeł 🙂

Wszystkim za oddane głosy bardzo dziękuję. Wierzę też, że jest to głos za opcją: chcemy więcej. No więc motywacja jest potężna, żeby wreszcie zacząć coś pisać. Rozpoczętych postów, szkiców, tematów do opisania mam sporo. W sezonie wolałem jednak jeździć niż pisać 😛 Teraz trochę teoretycznie luźniej jest (bo jednak robota…), trzeba się wziąć w garść, złapać byka (blog) za rogi, karmić się tą motywacją, która mi drodzy czytelnicy daliście i …pisać 🙂

Zbieg okoliczności sprawił, że nastąpiła synchronizacja mojego wyjazdu wakacyjnego z publikacją wyników ankiety. Wziąłem ze sobą na wakacje laptopa z taką myślą, że nudząc się trochę tematów blogowych nadrobię. I tak miałem to w planie, a tu jeszcze taki dodatkowy kop motywacyjny prosto w czerep 🙂

2015 11 12%2B18.20.17 - Dostałem motywacją prosto między oczy
nudzę się 🙂

Nie wiem w zasadzie jak bardzo będę się tu nudził. Pierwszy dzień plażowania za nami. Przed nami kilka wycieczek. Roweru już wiem (mimo szczerych chęci i spakowania kolarskiego ekwipunku), że nie będzie. Do jedynego sklepu rowerowego (i zarazem najprawdopodobniej wypożyczalni) w Punta Cana jest około 20 km. Wczoraj na moje pytanie o dostanie się tam z hotelu rezydentka podała tylko jedną opcję: taksówka za około 50 USD. Dziękuję, nie skorzystam 🙂 Z aktywności fizycznych pozostanie bieganie po plaży lub rower stacjonarny w fitness clubie. Jak się będzie chciało 😛

VIRB0374 - Dostałem motywacją prosto między oczy
Dominikańska plaża… pocztówka z wakacji