Czy po półtorej roku od napisania części pierwszej, jest w ogóle sens wracać do tej sagi? Czy PtaQ poleciał wyżej i dalej, czy wręcz przeciwnie… zadołował? Czy sytuacja sprzed napisania tego jednego z pierwszych postów na blogu odmieniła się w jakiś sposób, czy jest aktualna?

W zasadzie nie zmieniło się nic 🙂 Doszło sporo doświadczeń, trochę nowych wniosków z dwóch sezonów startowych, dwadzieścia tysięcy przejechanych na rowerze kilometrów, kilka spraw uzyskało głębię i ostrość. Przepis podstawowy na PtaQa się nie zmienił, co najwyżej doszło trochę przypraw i dodatków, dzięki którym danie główne ma głębszy smak 🙂
Jeżdżenie na rowerze albo Cię trafi, albo całkowicie ominie. Trudno wywnioskować skąd to się bierze. Każdy z nas za młodu jeździł na dwóch kółkach. Do dziś zachodzę w głowę, dlaczego to w wieku 16 czy 18 lat nie zmieniło się w pasję i trenowanie, a trafiło mnie dopiero w wieku lat trzydziestu kilku? Jakiej motywacji trzeba, aby z powolnego pokonywania pojedynczych kilometrów przejść na szybkie setki? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. I pewnie większość z Was także. Ten kto znajdzie odpowiedź na to pytanie i na dodatek będzie to skuteczny sposób na motywowanie ludzi do rozpoczęcia poważnej przygody z kolarstwem, pewnie zasłuży na Motywacyjnego Nobla 🙂
dsc7649 - Jak z nielota PtaQa zrobić, część 2
Duch przeszłości… pewnie jeszcze ponad 80kg na liczniku. Mazovia Supraśl 2010??
W każdym bądź razie clou nie jest tu rower, ale ogólnie powtarzalna chęć podejmowania aktywności fizycznej, jaka by ona nie była. Czy bieganie, czy pływanie, piłka, kolarstwo, trenowanie czegoś w sposób ułożony, zorganizowany z jakimś planem i CELEM. A celem w każdym z wypadków musi być: ZMIANA.
Postawienie w swoim życiu celu (celu, nie marzenia!) jakim jest jego zmiana, jest podstawą. Reszta to tylko środki do uzyskania celu. Czy do celu przebiegniemy, przepłyniemy, czy przejedziemy rowerem, tutaj wybór zależy od preferencji. Oczywiście rower ma wiele zalet, a nawet przewag nad innymi aktywnościami fizycznymi, ale nie będę się w tej chwili i w tym poście nad tym rozpisywał i nikogo przekonywał. W każdym razie ja trafiłem na rower i kolarstwo. I tego się będę trzymał 😉
Cel to zmiana, w moim wypadku jakości życia. Nie miałem życia złego, miałem życie standardowe. Przesiedzenie go na kanapie przestało mnie interesować. Czasami trzeba spojrzeć trzeźwo dookoła i dokonać subiektywnej oceny życia. Masz wszystko. Robotę, kasę, chatę, rodzinę. Czego Ci w życiu brakuje? Celu. Zmiany. Zmiany na coś innego, co niesie w sobie jakieś wartości przeżyć, emocji, zaangażowania. Pierwszym etapem zaangażowania była… kontrola wagi 🙂 Zrzucenie kilkudziesięciu kilo to potężna praca nad sobą, swoją głową, przyzwyczajeniami, słabościami. To walka, stawianie sobie celu i na końcu zmiana. PRZEMIANA.
FILE0608 - Jak z nielota PtaQa zrobić, część 2
Hiszpania, gdzieś ponad Penon de Ifach
Dieta sama w sobie jest tylko pewnym etapem. Wszelkie cud przepisy, jak zrobić to szybko i bezboleśnie można między bajki włożyć. To trwa, musi być przemyślane, metodyczne. I polega na zmianie stylu życia, podejścia do żywienia, przeprogramowaniu głowy. O tym już kiedyś też pisałem w tym poście. Trzeba się dogadać z własnym organizmem, zaprogramować go do odpowiedniego działania. Aktywność fizyczna jest jednym z podstawowych czynników warunkujących sukces całego planu. Spalenie kilku (a nawet kilkunastu) tysięcy kalorii na tydzień w czasie treningów to w zasadzie warunek sine qua non powodzenia całej operacji. Inaczej po prostu musielibyśmy się głodzić, co nie pozostałoby bez konsekwencji dla naszego organizmu i zdrowia. I dodatkowo pozbawiło oczywiście możliwości rozwoju sportowego, zaangażowania i łykania pasji garściami 🙂
ZAANGAŻOWANIE i PASJA przychodzi gdzieś po drodze. Na początku powoli przeciska się przez szparę w drzwiach, niewielkimi dawkami. By w którymś momencie wyważyć te drzwi i walnąć nas prosto w łeb serią wspaniałych doznań, uczuć, wzruszeń i zachwytów. Pasja rodzi się w nas powoli. Nie należy przed nią uciekać, nawet czasami trzeba ją gonić. Czasami o poranku, tuż przed wschodem słońca. Czasami wśród równych tobie wariatów w upale, pyle i kurzu, innym razie w zimie i deszczu czy nawet mrozie. Gwarantuję, że złapana odwdzięczy się nam poprawą jakości naszego życia i przeżyć z nim związanych. I przewróci nasze życie do góry nogami… co tak w zasadzie było CELEM 🙂
Ciężko wytłumaczyć jak innymi ludźmi się stajemy, gdy życie nasze uzyskuje inny wymiar. Jak inaczej zaczynamy podchodzić do codzienności, do problemów. Jak gładko przez nie przechodzimy. To jest po stronie mentalnej, po stronie głowy. Oczywistym jest, że pozytywne zmiany następują w naszym ciele i organizmie. To jak diametralnie potrafią się zmienić nasze wyniki badań wiedzą tylko ludzie podobni do mnie. Inni walczą z nimi farmaceutykami, wymyślnymi sposobami, szamańskimi zaklęciami… a nic nie działa tak dobrze i skutecznie jak stała aktywność fizyczna, połączona z odpowiednim stylem życia i odżywiania 🙂
Najgorzej w tym wszystkim jest chwycić… KONSEKWENCJĘ. Podążanie wybraną drogą, mimo wybojów, dziur, ślepych zaułków jest chyba w tym wszystkim najcięższe. To ile po drodze czyha na nas niebezpieczeństw, zwątpienia, chęci pójścia na skróty, jest najgorsze do przeskoczenia. Tutaj najwięcej jest porażki, która karmi się naszymi słabościami. Tu najwięcej celów ginie. Tu zatraca się zaangażowanie. Tylko silna PASJA połączona z KONSEKWENCJĄ potrafi utrzymać nas na obranej drodze.
Drodze, na której końcu czeka wreszcie na nas ZMIANA.
PtaQ jaki dzisiaj jest każdy (prawie) widzi. Przepis na jego wykucie nie jest tak prosty jakby się wydawało. Kilka rzeczy musi się zgrać w naszej głowie i napędzać rzeczywistość:
CEL jakim jest ZMIANA połączona z PASJĄ, ZAANGAŻOWANIEM i KONSEKWENCJĄ w działaniu.
hdr 1427660355966 - Jak z nielota PtaQa zrobić, część 2