Od trzech sezonów na wiosnę uczestniczę w swojego rodzaju wariactwie. Wariactwie, bo zaczyna to powoli przyjmować charakter zbiorowego i tłumnego ciągu o charakterze biegu lemingów. W wypadku kolarzy lemingami są MAMILe 😀

Tłumaczę skrót dla niewtajemniczonych: Middle Aged Man In Lycra, czyli Facet Średniego Wieku w Lajkrze. Rozwijając tłumaczenie Mamil to Gość po trzydzieste, mający zwykle wypasiony (mniej lub bardziej) rower szosowy, odziany w kolarską stylówę i pomykający z podobnymi sobie Mamilami w kasku i przeciwsłonecznych okularach po gładkich słonecznych szosach. Gość w uproszczeniu, bo zdarzają się oczywiście także Gościówy 😛

hdr 1426695793121 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

W odpowiedzi na kryzys wieku średniego można sobie kupić sportowy samochód, RayBany, złoty łańcuch lub skórzaną kurtkę i motor. Można też zadbać w jakiś sposób o zdrowie, kondycję fizyczną i szarpnąć się na karbonową ramę z dwoma kołami na cienkich oponach. Ci którzy wybrali ostatnią opcję to Mamile.

Sam jestem Mamilem i dobrze mi z tym 🙂

Mamil na wiosnę pomykający po gładkich, słonecznych szosach w towarzystwie innych Mamili może oznaczać tylko jedno: hiszpańskie Calpe 😀 Calpe, które stało się swojego rodzaju Mekką dla polskich Mamili i trenujących na wiosnę jest tu ich na pęczki. I naprawdę mam wrażenie, że ilość polskiej mowy, polskich koszulek kolarskich, polskich barw i Polaków kręcących na rowerze w miesiącach luty-marzec jest większa, niż jakiejkolwiek innej nacji. Którą trasą byś nie pojechał, na którą przełęcz byś się nie wspiął, to zawsze spotkasz kogoś na rowerze mówiącego po Polsku 🙂

VIRB0920 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

Zasługa to na pewno blogów kolarskich, zdjęć, zajawek, filmów i relacji, jak też i organizatorów wyjazdów, którzy w bądź co bądź ograniczonym kolarskim gronie, potrafią mocno swoje wyjazdowe i organizacyjne plany rozgłosić i do nich zachęcić. Sam byłem już w Calpe trzy razy wiosenna porą i na pewno wybiorę się po raz czwarty 🙂

Pociąg do takiego wyjazdu to kwestia tego pierwszego razu. Zaplanujesz go, postawisz jako cel, pojedziesz… i już następnego dnia po powrocie będziesz chciał tam wrócić 🙂 Bo tam liczy się tylko życie w rytmie RESR. Wyjaśnienie skrótu i całego fenomenu zgrupkowego w moim wpisie z marca 🙂

Po przeczytaniu tego wpisu zaczynasz już czaić, czemu chcesz się tam znaleźć 😉 Czemu nas, tych wszystkich Mamili z Polski, to kręci. Pozostaje kwestia: jak się tam znaleźć… koniecznie w dobrym towarzystwie 🙂 Opcji jest kilka, ale ja opiszę dwie z których sam skorzystałem.

hdr 1426980892904 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

Pierwszą przybliżyłem skrótowo w cytowanym wpisie. W uproszczeniu chodzi o prywatną inicjatywę i organizację wyprawy, lub zdanie się na kogoś, kto już na temacie zęby zjadł i w międzyczasie nie poległ. Wbrew pozorom nie jest to trudne, chociaż doświadczenie trzeba mieć. Wiedzieć jak i gdzie się zaczepić, jak poukładać te wszystkie klocki w układankę o nazwie “zgrupka”. I żeby ta układanka stosu klocków się nie rozwaliła, jest kilka kwestii do ogarnięcia. Od podstawowych jak odpowiednie zakwaterowanie, poprzez transport tak osób, jak i rowerów, aż po takie dodatkowe usługi jak masaże czy serwis sprzętu. Na pewno te wszystkie kwestie pod uwagę bierze i do kupy składa ktoś taki jak AyJay organizujący Tanią Zgrupkę Calpe 2016.

W zeszłym roku wybrałem się do Calpe (a w zasadzie do Morairy, gdzie mieliśmy wynajęty domek) właśnie z AyJay’em. A że jeździmy w jednej drużynie, mamy ze sobą stały kontakt i jesteśmy z jednego miasta, to w jakiś sposób na bazie swoich możliwości mu pomagałem. Głównie w kwestii organizacji transportu rowerów w dwie strony. AyJay zajął się zakwaterowaniem i innymi klocuszkami układanki. Zaczęliśmy temat już w listopadzie i było z tym trochę zabawy i zamieszania aż do końca ostatniego turnusu na początku kwietnia. Mimo, że z założenia moje zaangażowanie ograniczało się tylko do części transportowej, to w całym projekcie siedziałem dość mocno, wspomagając głównego organizatora jak tylko mogłem. Całość “taniej zgruki” wyszła bardzo fajnie, pozytywnie i myślę, że na koniec wszyscy uczestnicy byli zadowoleni 🙂 Było jeżdżenie, fajne trasy, wspólne żarcie, masaże, świetni ludzie. Projekt na tyle się udał, że AyJay postanowił pociągnąć go także w tym roku. Opis całości, wraz z założeniami, programem itd. jest w wydarzeniu na fejsie, które wyżej podlinkowałem.

hdr 1426434558287 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

Dwa poprzednie sezony, jako mniej doświadczony zgrupkowicz, zdałem się na obsługę w pełni profesjonalną i firmę Artura prowadzącego TrainWithWatts.com. Mamy tu trenera obsługującego całorocznym planem prowadzonych zawodników, ale też organizację wyjazdów i eventów sportowych. Jednym z nich jest Calpe Premium Camp 2016. Pod hasłem “premium” chowa się naprawdę dużo dodatków, podnoszących jakość wyjazdu i całości projektu. One tutaj robią różnice… choć nie muszą 🙂 W mojej ocenie, z perspektywy trzech wyjazdów, skorzystania z dwóch opcji i zebranych doświadczeń, każdy w tych ofertach może znaleźć coś dla siebie. W zależności od tego na co się decyduje, co dla niego jest ważne, jakie ma możliwości i jak chce podejść do tematu.

Opcja “taniej zgrupki” jest bez wątpliwości… tańsza 🙂 Ile? Różnie te podliczenia mogą wyglądać. Na pewno na prywatnej organizacji można zaoszczędzić. AyJay nie robi tego społecznie. Uczciwie pisze, że organizując to wszystko, tak wylicza koszty dla uczestników, aby wyszło mu z tego sfinansowanie jego pobytu na miejscu przez te trzy miesiące. Jasne postawienie sprawy i jak najbardziej uczciwe.

hdr 1426699517888 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

Artur z TWW ma na utrzymaniu firmę, narzędzia pracy i sztab ludzi. Taka organizacja musi kosztować i na pewno nikt prowadząc firmę, nie robi tego charytatywnie. To nie stowarzyszenie, czy fundacja non-profit. Zysk i zarobek który zostaje, jak najbardziej z tej całej organizacji się należy. Bez dwóch zdań liczba osób dbających tak o samą jakość pobytu, jak i jakość treningów, jest tu wartością dodaną. Obsługa doświadczonych trenerów ma, szczególne dla żółtodziobów na hiszpańskich szosach, niebagatelne znaczenie. Do tego dochodzi fizykoterapeuta, dwóch masażystów, mechanik. Full wypas, jak na słowo “premium” przystało.

W wypadku “taniej zgrupki” AyJay zajmuje się wszystkim sam przy pomocy uczestników. Ania, jego dziewczyna, służy masażami. Tutaj jest trochę tak, że trzeba mieć już trochę więcej doświadczenia i obycia na miejscu, żeby czuć się w miarę komfortowo i nie gubić się w meandrach “zgrupkowego życia” i treningu na hiszpańskich szosach. Dla tych co lecą Ryanair któryś tam raz z rzędu do Alicante, nie robi to większej różnicy. U tych, co wybierają się tam pierwszy raz, może wywoływać uczucie braku bezpieczeństwa, dyskomfortu i zagubienia.

hdr 1427281322566 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

Niezależnie od bardziej pasującej opcji, wiosenną zgrupkę w Calpe można wpisać jako cel w kalendarzu na następny sezon. Nie poprzestawaj Kolarzu i Kolarzystko tylko na marzeniach, bo one Ci hiszpańskiej wiosny, przełęczy, szos i słońca nie zapewnią. Marzenia, nie raz już o tym pisałem, są zgubne i tylko nas ogłupiają. Tylko jasno określone cele, które są naprawdę na wyciągnięcie ręki, mają szansę się zrealizować 🙂

VIRB0931 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

Ja cel po raz czwarty do kalendarza już nie tylko wpisałem, ale zacząłem realizować. W tym roku lecę w marcu z TWW.com i Arturem. A więc wracam do rozwiązań z poprzednich sezonów. Nie dlatego, że poprzedni wyjazd się nie udał. Po prostu poszedłem na łatwiznę i gotowca. Wiem, że za dużo mam w tym roku roboty, za mało czasu na wszystko. Nie chciałem czekać i kalkulować, czy AyJay’owi w tym roku coś się uda zorganizować i jak to może wyglądać. Nie miałem do tego głowy. Być może byłem za mało cierpliwy i wnikliwy. Być może trzeba było jeszcze chwilę wyczekać, lub zapytać AyJay’a wprost co i kiedy organizuje. Bo zaproszenie na jego zgrupkę pokazało się dosłownie kilka dni temu, a wcześniej już dogadałem się w temacie “Premium Camp”. Postanowiłem pójść na gotowca “premium” od A do Z, na pełną profesjonalną obsługą i wiedzą ludzi, których znam i lubię. Dziś mam już to z głowy, wiem że nic nie muszę więcej w temacie myśleć i kombinować, termin mam zaklepany, wpisany do kalendarza i cała maszyna organizacyjna już się rozkręca 🙂

hdr 1427358237061 - Wiosenne wariactwo czy skalkulowany plan?

Pozostaje odliczać miesiące, tygodnie i dni do wylotu. Jak co roku. Do najbardziej kolarskiej przygody i świetnie spędzonego czasu, w towarzystwie super ludzi, w niesamowitym miejscu. Do którego Ty także będziesz chciał wracać 🙂 Niezależnie od tego, czy będzie to Twoje wiosenne wariactwo, czy skalkulowany plan.

W tym roku będziemy znów wszyscy w kupie, w samym Calpe. Tak jedna jak i druga zgrupka będzie miała swoje bazy w apartamentowcach pod samym Penon de Ifach. I wszyscy będą się spotykać codziennie na nadmorskim bulwarze pod Hipocampo i zbierać na wspólne pokonywanie kilometrów. Do zobaczenia więc w marcu!