W części pierwszej “Odysei 1×10” przedstawiłem problem. Problem w żadnym wypadku nie z tych wielkich, ot po prostu przydarzający się czasami wielu kolarzom podczas zawodów. W zasadzie nic z tym można by było nie robić, oprócz oczywistych regulacji, poprawek, szukania przyczyn. Z drugiej strony zawsze takie przypadki pchają człowieka do szukania rozwiązań nowych, innych, z założenia lepszych.

Mnie też popchnęło. A w zasadzie popchnęła mnie dyskusja na fejsie w komentarzach. Oczywiście większość komentarzy to były propozycje zmiany napędu na pojedynczy blat z przodu i uproszczenie sprawy. Tak naprawdę od dłuższego czasu zastanawiałem się nad takim rozwiązaniem i uznałem, że był to moment na taką próbę.

Powstał dylemat czy mam “iść na całość”, czy spróbować rozwiązania pośredniego. Nie chciałem się w całości pozbywać w miarę nowego XX. Nie chciałem za dużo inwestować, bo nie wiedziałem też czy dziesięć przełożeń starczy pod moją nogą do bez problemowej jazdy. Nie miałem pojęcia, czy to rozwiązanie będzie na tyle uniwersalne, że będę chciał dłużej na jednym blacie z przodu jeździć. Musiałem więc najpierw spróbować rozwiązania pośredniego, nie dedykowanego do systemu i trochę kombinowanego. Pozostałem przy tylnej przerzutce XX, kasecie 10-cio rzędowej z tyłu i wywaliłem tylko przerzutkę przednią.

Mówią, że życie sobie trzeba upraszczać :)No więc sobie uprościłem. Mocne lobby napędów 1x przekonało mnie, żeby się…
Posted by PtaQ na BajQ on 29 sierpnia 2015


Żeby nie zmieniać korby i pająka z przodu zastosowałem blat 36 zębów Wolf Tooth Components, który pasował na rozstaw śrub 120mm. Chodziło przede wszystkim o to, żeby nie pozbywać się miernika mocy Stages, który mam w ramieniu do korby XX i nie wymieniać całego zestawu, co uznałem za bezsensowne. Z tyłu doszła zębatka 42T tej samej firmy. Na wadze w zasadzie nic się nie zmieniło, chociaż niektórzy kibice rozwiązania na to liczyli. Ale nie o zejście z wagi mi chodziło, tylko wypróbowanie samego rozwiązania. Próba nadeszła szybko, w boju na trasie Maratonu Kresowego w Puńsku. Całość rozwiązania spisała się nie najgorzej. Zakres przełożeń był odpowiedni, chociaż akurat w tym maratonie nie było to trudne. To co sprawiło problemy, to tylna przerzutka XX i brak odpowiedniego naciągu łańcucha. Jednak przerzutka bez sprzęgła i z tak słabą sprężyną jak zwykły XX, nie łyka takiego rozwiązania bezproblemowo. Na największych zębatkach łańcuch był za luźny, obijał się i machał niebezpiecznie, raz mi spadł w pełnym pędzie na prostej drodze. Powstało pytanie: co dalej?

No to jak się spisał 1×10 w swoim chrzcie bojowym? Generalnie nie najgorzej 🙂 Chociaż kilka problemów było, co zresztą…
Posted by PtaQ na BajQ on 30 sierpnia 2015


Oczywiście postulaty “idź na całość” czyli zastosowania rozwiązania dedykowanego X1 lub XX1 odrzuciłem na samym początku. Chciałem spróbować czegoś, co by problem niwelowało. Mocniejsza sprężyna, napinacz, prowadnica? Pomysłów było kilka. I znów poszedłem po najmniejszej linii oporu, także w kwestiach finansowych. Znajomy podrzucił pomysł prostego napinacza. Wydatek akceptowalny, rzędu stu złotych. Bionicon C-Guide cudeńko się nazywa. Na filmach w necie działa, w komentarzach użytkowników różnie. Oceniłem, że mogę zaryzykować.

Sprawa luźnego, latającego łańcucha w moim 1×10 na XX, ogarnięta na razie w sposób najprostszy :)Bionicon C-Guide,…
Posted by PtaQ na BajQ on 4 września 2015


Szybko nadarzył się test bojowy, na Mazovii w Olsztynie. Trasa w ramach Pucharu Polski XCM w którym startowałem w tym sezonie. Wyścig więc jakby nie było ważny. Pytaniem podstawowym było, czy napinacz wystarczająco będzie utrzymywał łańcuch na blacie. Drugie, równie ważne pytanie, to jak będzie wpływać na jazdę tarcie, które niechybnie w takim rozwiązaniu pomiędzy samym napinaczem a łańcuchem występuje.
W kategoriach oceny zero-jedynkowej niestety rozwiązanie się nie sprawdziło. łańcuch mimo wszystko spadł z blatu. Jeden raz. O ten jeden raz za dużo. Co do tarcia, nie przeszkadzało w ogóle, ale na pewno występowało. Myślę, że nie miało znaczenia dla wyniku tego dnia. Większe znaczenie miała dupowata taktyka na ostatnich kilometrach i brak znajomości trasy. Singiel na koniec zaskoczył mnie w najgorszym momencie, gdy przez kilkanaście minut prowadziłem grupę i zszedłem z prowadzenia przez samym wjazdem na wąską ścieżkę wzdłuż jeziora. Wtedy było już pozamiatane 🙁

Pewnie kilku z Was interesuje jak się spisał napinacz łańcucha C-Guide w niedzielę na maratonie w Olsztynie :)Rozpatruj…
Posted by PtaQ na BajQ on 8 września 2015


Przyszedł wreszcie test ostateczny i rozstrzygający o przydatności całego projektu… a raczej “kombinacji” –  Maraton Kresowy w Supraślu. Góry Krzemienne weryfikują zawsze tak jakość Twojej nogi, jak i jakość sprzętu. I takich rozwiązań jak przeze mnie przyjęte. Tu podstawowym pytaniem było, czy na 1×10 i przełożeniu 36×42 da się podjechać sztywne, krótkie podjazdy Gór Krzemiennych. Czy wystarczy nogi, czy się nie zatnę, czy przepchnę korbę na takim przełożeniu.
O dziwo w tej kwestii nie było większych problemów. Nie powiem, było ciężko i sztywno, ale noga kręciła. Wszystkie hopy podjechane i to na dwóch pętlach. Pod koniec drugiej już mięśnie paliły, noga się buntowała, ale swoje robiła. To największy pozytyw tego maratonu i nie powiem pozytywne zaskoczenie w kwestii całości rozwiązania. Mówiące, że na sztywnych podjazdach i trudniejszych maratonach da się raczej podjechać i mocy w nodze wystarczy. Przynajmniej na krótkie podjazdy 😉
Niestety to był jedyny pozytyw wynikający z “Odysei 1×10” w tym maratonie. Reszta to porażka. Już na pierwszych kilometrach, zaraz po zjechaniu na szutr, w pełnym gazie w czubie peletonu… łańcuch spada i zabiera z sobą napinacz. Po prostu urywa go i mieli między zębami, wypluwając w częściach gdzieś w krzaki. Na szczęście łańcuch cały, tylna przerzutka cała, nic złego się nie stało. Oprócz braku napięcia łańcucha i problemów z tym związanych można było jechać dalej.
Przy nakładaniu łańcucha mija mnie cały peleton razem z ostatnimi zawodnikami. Zaczynam wyścig od początku, z ostatniego sektora. I całość Supraśla to ciągła gonitwa. Wprawiam się w ciągłym stawaniu, nakładaniu łańcucha, ponownym gonieniu, wyprzedzaniu tych samych zawodników i grupek… i tak na okrągło. Wyszedł z tego niezły mocny trening, który niestety nie miał nic wspólnego z dobrym wynikiem sportowym. Co najwyżej dla niektórych zawodników, którzy mieli niezły pociąg w postaci wkurzonego PtaQa, który uparcie parł do przodu i ciągnął ich za sobą 🙂

Maraton Kresowy w Supraślu…W zasadzie wyszedł z tego mocny trening, szczególnie w dyscyplinie szybkiego zakładania ła…
Posted by PtaQ na BajQ on 13 września 2015


Cóż innego mi pozostało po takiej porażce zrobić z całym rozwiązaniem? Wyciągnąć wnioski 😉
O czym będzie w trzecim i ostatnim odcinku “Odysei 1×10”.