Jeszcze raz się potwierdza, że góry… to po prostu góry 🙂 Są niesamowite i tyle. Niezależnie czy w lecie, czy w zimie, pogodzie, czy niepogodzie. Niesamowite, przyciągające, magiczne 🙂 Dla nas nizinników wypad w góry to jak wyprawa po złotego Graala 🙂

Nie dość że daleko, to przygotowania, ładowanie, ilość ekwipunku, sama droga, są jak z innego wymiaru. No i jak już jesteś na miejscu, to także jakbyś był w innym wymiarze. Góry zachwycają, góry przyciągają, góry zniewalają. Ja tak mam 🙂

VIRB0327

Tak wygląda zniewolony i zadowolony biker 🙂

Największy problem, że pojechaliśmy na Święta Bożego Narodzenia, mimo że dookoła klimat bardziej Świąt Wielkanocnych. Pogoda i temperatura iście wiosenna, około 10-ciu stopni na… na plusie, dla jasności. Od tygodnia przyzwyczajaliśmy się do myśli, że śniegu i nart nie będzie. Ostatecznie z tą myślą się oswoiłem i przestało mnie to jakoś martwić. Ciekawe dlaczego? :)Okazją do wyprawy w góry tym razem były Święta. Po raz pierwszy wyrwaliśmy się z domu, z dala od reszty rodziny, od przygotowań, pichcenia i całego zamieszania. To prawda… poszliśmy na łatwiznę 😛 Zobaczymy czy nam się taka łatwizna spodoba 😉

CX już w samochodzie

CX już w samochodzie

Już sama jazda do Szklarskiej Poręby dostarczyła nam niesamowitych wrażeń. To co wyczyniało słońce z chmurami w sobotni wieczór, wywoływało ochy i achy, które wypełniały cały samochód. Feria żywych barw, niesamowite pierzaste struktury i kolorowe mazy wypełniały niebo przed nami. Zdjęcia robiły się same :)Rower w samochód i plan kolarski na cały tydzień. Tak do tego podszedłem. Nie ma zimy, nie będzie nart, będzie za to rower. Przecież dla mnie to wręcz wymarzona sytuacja. Jak dobrze jest mieć alternatywę i zawsze znaleźć pozytyw z zaistniałej sytuacji 😀

W drodze do Jeleniej Góry

W drodze do Jeleniej Góry

2015-12-19 15.52.40

Jelenia Góra

2015-12-19 16.05.43

Coraz bliżej Szklarskiej Poręby

Rano w niedzielę wstające nad kotliną słońce powiedziało jasno, że szykuje się ładna pogoda. Wstając wcześnie masz ten komfort, że możesz to zobaczyć, wciągnąć szybko śniadanie, sprawnie się wybrać i wcześnie wyjechać. Dzień wcześniej opracowałem trasę na około 65 kaemów, tak żeby w trzy godziny mniej więcej obrócić.

2015-12-20 07.29.56

Słońce wstaje, czyli #wymtm

I już na górze, tuż za granicą okazuje się, że natura gór pokazuje swoje zmienne oblicze. Po czeskiej stronie chmury, mgła, wilgotno i zimno. Na zjeździe temperatura spada do ledwo dwóch stopni i robi się dla odmiany zimno. Momentalnie całe ubranie wciąga wilgoć, przez okulary (z ciemnymi szkłami, a jakże!) nic nie widać. Zaczynam żałować, że jednak nie wziąłem Tarmaca z tarczówkami, bo cantilevery w moim CX w takich górskich warunkach to ledwo spowalniacze :PWyjeżdżam w pięknym słońcu i cieple około 6-8 stopni. Pod górę do Jakuszyc jest wręcz za ciepło i się gotuje pod moją kurtką Pearl Izumi. Ale wiem, że na zjazdach sytuacja może być zgoła odmienna. Na razie rozkoszuję się przepiękną pogodą.

VIRB0338

VIRB0353

Kończy się Szklarska, kończy się Polska…

VIRB0355

… zaczyna się syf 😛 – zjazd do Harachova

Zjeżdżam do Harchova i odbijam w lewo na Ryzoviste. Tak sobie trasę ustaliłem, żeby górą aż do Szpindlerowego Młyna dojechać. Cały czas w mgle i wilgoci jadę coraz wyżej. Całe szczęście mgła mija, robi się za to jeszcze zimniej i pojawiają się śniegowo-lodowe języki na asfalcie. Momentami jadę po żywym lodzie i tym razem jednak już nie żałuję, że CXa wziąłem. W tych warunkach na Tarmacu już bym leżał 😛

VIRB0382

Lód się zaczyna

VIRB0388

Dalej nie pojadę

Wjeżdżam na Rucicky… i niestety nawet dla Cxa droga się kończy. Lód, po którym ciężko iść, a co dopiero jechać rowerem. Podjazd byłby ciężki, ale zjazd w takich warunkach… zabójczy. Rezygnuję więc z pierwotnego planu jechania na Dvoracky i do Szpindlerowego. Na górze jestem ponad chmurami. Widoki są niesamowite, full lampa i ciepło. Można by było tam siedzieć pół dnia 😛

2015-12-20 10.53.44

Ponad chmurami

2015-12-20 10.54.19

CX w słońcu…

VIRB0420

… wygrzewa się

W Rokytnicach zawijam na zachód, żeby zrobić jakąś pętlę dookoła Harachova. Dzień wcześniej wieczorem opracowałem kilka rożnych tras i teraz teoretyczna ich znajomość się przydaje. Już cały czas czystym, ale mokrym asfaltem jadę na Jablonec nad Jizerou. Droga pusta, raz góra, raz dół. Cały czas w mgle. Później w górę przez Sklenarice do Rejdice i  znów mgły się przerzedzają i wychodzi słońce. Znów na ponad 750 metrach jestem ponad chmurami i wilgocią panującą w kotlinach :)Zjeżdżam spokojnie do Rokytnice. Po drodze w dół znów wszystko się zmienia. Ciepło i słońce, zastępuje zimno, mgła i wilgoć. Wpadam w białe kłębowiska, które wcześniej widziałem z góry. Zjazd jest ostry i spowalniacze mają co robić. Grzeją się i czuję nosem swąd palonych klocków. Nie rozwijam wielkich prędkości, bo mogłoby się to ostatecznie źle skończyć.

VIRB0540

Na granicy słońca…

 

VIRB0562

… wjeżdżam w mgłę

VIRB0769

Znów we mgle

VIRB0819

Na granicy

VIRB0813

I znów w słońcu

Zjazd przez Korenov, most nad Jizerą i pod górę na Nowy Svet. Tam z powrotem wpadam na drogę do Jakuszyc, którą zjeżdżałem w mgle do Harachova. Tym razem jednak już się przejaśniło, mgła odeszła, świeci słońce. Gonię dwóch bajkerów, którzy utrzymują stały dystans. Cały trening z założenia w tlenie, chociaż na podjazdach tak nisko się nie da. Te 210-220W trzeba utrzymywać. I tak utrzymując stałą moc niby gonię, ale cały czas ich przewaga utrzymuje się na tym samym poziomie. Dopiero na wypłaszczeniu za Jakuszycami zmniejsza się odległość, a na zjazdach ich doganiam i przeganiam. Do Szklarskiej docieram w pełnym słońcu i ciepełku. Po polskiej stronie jest znacznie lepiej 😉

VIRB0118

Doganiam na zjeździe

VIRB0203

W stronę Szklarskiej

VIRB0280

Szklarska Poręba

Trasa miała być inna, miałem zrobić pełną pętlę i wrócić z drugiej strony. Zaskoczyły mnie warunki po czeskiej stronie i w wyższych partiach gór. Jeszcze raz się potwierdza, że jadąc w góry można się spodziewać wszystkiego. Już opracowałem traskę na następne dni, dłuższą co prawda, ale pozwalającą podjechać Karkonoską od czeskiej strony i wrócić do Szklarskiej od północy. Mimo wszystko dziś plan tak czasowy, jak i kilometrowy wykonany 🙂

 

VIRB0762

Most nad Jizerou – Jablonec