Ludzie są ciekawi, ludzie pytają. To dobrze 🙂 Dobrze, że szukają rozwiązań, podpowiedzi i informacji w kwestiach, w których mają wątpliwości. Lub niewiele wiedzą. A nawet często nie wiedzą nic. Ktoś kto ma jakieś doświadczenie i nabytą wiedzę, chętnie odpowie. Na przykład Ja 🙂

Ostatnio jednym z częściej zadawanych pytań jest: “Co tam Panie w Stages piszczy”? W dużym skrócie i uproszeniu, oczywiście. Widać, że zainteresowanie pomiarem mocy jest coraz większe i coraz więcej amatorów poszukuje informacji w temacie. Pytania o to jak sprawuje się miernik Stages są coraz częstsze. Po roku użytkowania dwóch mierników na trzech rowerach 😉  mam już sporo doświadczeń tak dobrych, jak i złych, żeby dokonać małego podsumowania i suplementu do mojego pierwszego wpisu o Stages, który znajdziecie pod tym linkiem.

STAGES CYCLING Power Meter Shimano Ultegra 6800 BLOWOUT - Co w Stages piszczy?

W tym pierwszym wpisie, znajdziesz Czytelniku, przede wszystkim test i porównanie odczytów mocy z piastą Power Tap, którą miałem wcześniej. Dowiesz się, że różnice mieszczą się w granicach akceptowalnych i nie są duże. Natomiast oczywiście są, bo występować będą zawsze, czy będziemy testować PT, Stages, pedały Vector, Power2Max, Quarq, Rotora, czy SRM. W necie dużo jest różnego rodzaju testów i porównań, jeden z najobszerniejszych chyba na DC Raimaker, z późniejszym jeszcze update. Ostrzegam, że lektura jest bardzo obszerna, ale nawet na same wykresy warto popatrzeć i wnioski z tego płynące. W każdym bądź razie zachęcam do przeczytania mojego pierwszego wpisu w temacie, bo tam wszystko jest w formie skondensowanej i… po polsku 🙂

Wracając do tematu ten wpis będzie swojego rodzaju suplementem i rozwinięciem bazującym na rocznym już doświadczeniu w użytkowaniu Stages. W zasadzie wszystkie treningi i jazdy w tym okresie (z małymi wyjątkami, ale o tym w dalszej części) odbyłem z pomiarem mocy. Mam dwa mierniki, które obsługują mi trzy rowery, a wiec całą flotę treningowo – wyścigową. To jest własnie zasadniczy plus Stages. Prosta konstrukcja, nieskomplikowany montaż, kompatybilność i możliwość obsługi więcej niż jednego roweru, jeśli się prawidłowo zaplanuje jego specyfikację. W lecie głównie jeżdżę i trenuję na szosie, czyli Specu Tarmac. Tu mam ramię Ultegry. Do tego, jeśli chodzi o MTB, to ramię X9 do korby XX w moim Scott Scale. Gdy przychodzi jesień i zima, a także wiosną, dochodzi do  tego jeszcze przełaj na ramie Accent CXOne. Wtedy w nim ląduje ramię Ultegry z Tarmaca i mam moc także w przełaju. Całość operacji przełożenia trwa do pięciu minut. Kalibracja nie sprawia problemów i w zasadzie od razu można wskoczyć i jechać na drugim rowerze z tym samym miernikiem.

DSC05130 - Co w Stages piszczy?

Najczęściej zadawanym pytaniem jest: “Czy masz problem z miernikiem Stages, bo ludzie narzekają?”. Zgadza się, narzekają. Bo miernik niestety miewa problemy. Upatruję tu syndromu wieku dziecięcego i w zasadzie prototypu, który dopiero przy większej ilości użytkowników pokazał swoje wady i niedoróbki.

Największą niedoróbką konstrukcyjną było gniazdo baterii. Niestety miernik często gubił sygnał własnie z powodu braku zasilania. Zwykła bateria CR2032 ktora zasila miernik styka się na płasko z trzema wąsami i często traci z nimi styk. Remedium na to jest delikatne podginanie tych wąsów do góry, żeby styk był lepszy. Nie jest to proste, bo wąsy są małe i delikatne… ja jednego w Stages szosowym ułamałem 🙁

W moim Stages MTB problem był na tyle poważny (plus doszły problemy z kalibracją), że poszedł do reklamacji. I wymieniono mi go na gwarancji na nowy. Nie słyszałem żeby był problem z reklamacją Stages. Zawsze jak jest problem to ją uznają i wymieniają na nowy. I ten nowy to już była wersja rozwojowa, w której problem został wyeliminowany. Płaskie do tej pory wąsy, dostały specjalnych wypustek, żeby lepiej się kontaktować z baterią. Po wymianie problem z brakiem sygnału i zasilaniem miernika z baterii w MTB znikł zupełnie. Narzekania i reklamacje użytkowników nie poszły więc na marne i wersja druga została poprawiona 🙂

2015 08 01%2B17.39.50 - Co w Stages piszczy?

W tej wersji wyeliminowano też inny duży problem miernika, mianowicie wodoodporność. Gniazdo teraz ma trochę inną konstrukcję i lepszą wodoszczelność. Nie miałem nigdy z tym problemu  w czasie jazdy w deszczu czy po mokrym. Ale kilka razy miernik mnie zaskoczył w innych sytuacjach. Największy zawód to Tatra Road Race. Jak będziesz patrzył na zdjęcia, to zobaczysz piękną pogodę. Ale w drodze do Zakopanego dzień wcześniej pogoda była zgoła inna. Lało na trasie strasznie. Tarmac jechał sobie na bagażniku za kufrem, na haku. Więc zmókł też strasznie. Rano w dniu wyścigu odpalam Garmina… nie łączy się ze Stages. Otwieram dekielek… mokro. Cholera 🙁 Jak miernik zamoknie w środku, to następuje zwarcie baterii i wyładowuje się w tempie ekspresowym. Baterię zapasową mam. Wnętrze zostawiam otwarte, suszy się na słońcu i w powiewach porannego powietrza w czasie rozgrzewki. Wkładam nową baterię, miernik ożywa. Niestety mimo kilkukrotnych prób nie kalibruje się prawidłowo. To prawidłowość, jak Stages jest zawilgocony, to siada kalibracja. Powinna być na poziomie 890 +- 50. O ile dobrze pamiętam miałem gdzieś na poziomie 650, więc totalnie skopaną. Czym to skutkowało? Jechałem TRR2015 na poziomie Tour de France. Jakieś średnio ponad 300W z całego wyścigu 😀 Oczywiście zakłamywało mi to wszelkie późniejsze analizy, krzywą mocy itp. Musiałem więc usunąć bezsensowne dane z pomiaru mocy na tym wyścigu. A liczyłem na bardzo ciekawą analizę.

Z wodoodpornością w mierniku Ultegry walczę do dziś. Tak jak pisałem wcześniej, we wszelkich jazdach w deszczu czy wilgoci nie ma problemu. Oprócz takich zdarzeń jak podczas Tatra Road Race podobne przygody zdarzały się podczas… mycia roweru. Wsadzona nowa bateria, która wg producenta w mierniku powinna przepracować około 200 godzin. Po myciu wskazuje… że jest rozładowana. Wnętrze wilgotne, więc ten sam problem. Nauczyłem się z tym żyć. Przed każdym myciem zakładam zabezpieczenie na ramię. Torebkę foliową. Woda bezpośrednio nie leje się na ramię, nie zamaka. Od kilku miesięcy w mierniku siedzi ta sama bateria i skończyły się problemy. Pewnie, że nie o to chodzi, abym zabezpieczał miernik przed dostawaniem się wilgoci podczas mycia. On powinien mieć taką konstrukcję, która go sama zabezpiecza. Pewnie, że powinienem go wysłać na reklamację i dostać nowy. Pewnie tak zrobię… Tyko nie wiem kiedy, bo ciężko się z miernikiem na miesiąc rozstać 😛

2016 01 31%2B09.56.53 - Co w Stages piszczy?

Co jeszcze poza pewnymi wadami konstrukcji w Stages piszczy?
Dwie sprawy.

Pierwsza to odporność na wstrząsy. Generalnie pomiary są bardzo prawidłowe. Ale czasami, raz na jakiś czas, jak wpadnę w straszne jakieś dziury, to na wykresie mocy widać pik na ponad 1500W. Kadencji nie ma, nie kręcę korbą, ale czujnik odbiera wstrząsy i notuje takie dziwne wartości. Jak jadę stałą trasą, to nawet wiem gdzie się to może przydarzyć. Obserwuję wtedy po treningu wykres i widać to wyraźnie. Z tym także nauczyłem się żyć. Zapuszczam Golden Cheetach, edytuję podejrzane wartości i niweluję te piki. Co ciekawe częściej zdarzają się na mierniku szosowym, niż na MTB. A w zasadzie na nowym MTB to chyba się nie zdarzają. Więc też raczej to dotyczy tylko starej wersji miernika, w nowej pewnie to zniwelowano.

No i jeszcze jedna kwestia, która może przeszkadzać niektórym trenującym. Ja na to nie zwracam jakiejś szczególnej uwagi, chociaż czasami widzę. Pomiar balansu nóg. Wiadomym jest, że Stages mierzy moc tylko z jednej strony, podając ją na zasadzie przełożenia na drugą. Więc jeśli patrzysz na balans, to zobaczysz 80/20 zawsze na korzyść lewej nogi. W treningu z jedną nogą pedałującą wykres wygląda śmiesznie, bo gdy lewa kręcisz jej interwał na 200 W, to prawą z tą samą intensywnością na 40W 🙂
Mi to specjalnie nie przeszkadza i tych danych w żaden spoósb nie analizuję. Ale dla kogoś może mieć znaczenie.

W podsumowaniu całego suplementu.
Czy warto zainwestować w Stages?
Jakie są jego plusy i minusy?
Wreszcie: czy zainwestowałbym raz jeszcze w ten akurat miernik mocy?

Zainwestować wato, bo od strony wydanych pieniędzy jest to jedno z tańszych rozwiązań na rynku. Plus jeszcze dodatkowo jest taki, że jednym dobrze dobrany ramieniem można obsłużyć bezproblemowo kilka rowerów. Plus dokupując miernik do MTB masz ten sam pomiar mocy, ten sam protokół testów, to samo odniesienie do swoich wyników. Wielki, niezaprzeczalny plus. Oprócz możliwości przekładania między rowerami, wielkim plusem jest sama operacja i jest prostota jeśli chodzi o przemontowanie. Przy en-tej operacji dochodzisz do takiej wprawy, że trwa to dosłownie trzy minuty.

Sam pomiar działa bez zarzutu. Kalibracja jest prosta. Plus miernik ma kompensację temperatury. Sam automatycznie reaguje na jej wzrosty, jak i spadki. Wspinając się z poziomu morza na dwa tysiące metrów, gdzie zmiana temperatury może sięgać 20-stu stopni, wskazania się nie zmieniają.

Oczywiście minusem przy pomiarze są te piki, które zdarzają się na dużych dziurach. Ale o ile pamiętam w Power Tap też miałem takie “wyskoki”.

Brak odporności na wilgoć. Zredukowane w następnych modelach rozwojowych. Dziś kupując miernik w zasadzie nie powinieneś się na ten problem natknąć.

Tak samo jak na następny problem, czyli gubienie sygnału na skutek braku zasilania. Gniazdo baterii zostało poprawione i zasilanie z baterii jest ciągłe. Nowy miernik MTB nie rozłączył mi się z Garminem ani razu.

2015 08 01%2B17.38.06 - Co w Stages piszczy?

Ostatnie pytanie kluczowe. Czy jako użytkownik miernika Stages poleciłbym go i zainwestował w niego jeszcze raz? Odpowiem trochę przewrotnie 😛

Myślałem i mam możliwość zakupu innego miernika. Mógłbym szosowy zareklamować, dostać nowy, jako nowy spróbować sprzedać. Ten nowy, po wymianie gwarancyjnej MTB, jako używany także. Za odzyskane pieniądze zakupić coś innego. Ale tego nie zrobię. Raz, że musiałbym sporo dołożyć, a nie dostałbym za większe pieniądze rozwiązania aż tak uniwersalnego. Każde inne byłoby mniej funkcjonalne w moim wypadku. Nie pozwoliłoby na pomiar mocy na wszystkich treningach, zawodach, we wszystkich rowerach i sytuacjach. Byłoby w stosunku do Stages ułomne.

Choć Stages też jest ułomny. Muszę go pilnować. Przy myciu. Przy jazdach w deszczu. Muszę pilnować baterii. Nie zwracać uwagi na balans nóg. Zwracać za to uwagę na nienaturalne piki występujące po jeździe na dużych dziurach. Ale jakoś się do tego przyzwyczaiłem. Da się z tym żyć. Da się trenować ze Stages 🙂

2016 01 31%2B09.51.24 - Co w Stages piszczy?