Już pod koniec następnego tygodnia nadejdzie wreszcie ten czas, kiedy trzeba będzie spakować Tarmaca i wysłać w bardziej dla niego przyjazny klimat. Kierunek: Calpe, Hiszpania 🙂

hdr_1423855288710

Ten sam (lub bardzo podobny) kierunek, jak widzę i słyszę, wybiera duże grono (żeby nie powiedzieć tabun) kolarzy-amatorów z Polski. Nic w tym nowego i nie ma zdziwienia, sam jadę po raz czwarty 😀

A miejsce, klimat, grupa ludzi, którzy się tu spotykają, to wszystko co roku gwarantuje świetne spędzenie dwóch tygodni treningowych w rytmie RESR 😉 Trochę więcej o tym kierunku wiosennych szlaków migracyjnych napisałem w tym wpisie.

Czego nauczyły mnie te trzy wycieczki do Hiszpanii i co mógłbym podpowiedzieć tym, co się na świeżo tam wybierają?

hdr 1426980987981 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Montgo od strony Denii

 

Pierwsze hasło, które mi przychodzi do głowy to… POKORA. Pokory nauczył mnie szczególnie pierwszy wyjazd. Pokory w stosunku do treningu, gór, podjazdów i własnej formy. Tej pokory w zasadzie brakuje wszystkim, którzy po raz pierwszy tu lądują. Obserwuję to każdego roku. Pierwszego roku zauważyłem to także u siebie. Oczywiście zauważyłem po czasie 😉

Pierwszy dzień. Wspaniałe widoki, wspaniałe uczucia. Zachód nad Penon de Ifach, szum fal, biały piasek na plaży, lekki ciepły wiaterek poruszający palmami na deptaku pod Hipocampos. Piękne góry za plecami w promieniach zachodzącego słońca. Góry, które następnego poranka nęcą swoimi podjazdami.

hdr 1394957368789 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Zachód słońca nad Penon de Ifach

 

I ten pęd, wilczy pęd pod górę. Hasło klucz: Coll de Rates. Podjazd legenda, najczęściej wybierany na czasówkę i sprawdzenie nogi. Od razu na dzień dobry, na śniadanie. Pierwszego dnia, podczas pierwszego treningu. Tak się złożyło, że grupa tam jechała. My więc także. Brak zahamowań, zero myślenia, nie mówiąc o pokorze. Jazda na maksa, bo wszyscy jadą. Nie ważne, że są już tu tydzień, że Oni nie pierwszy raz, nie ważne że są mocniejszy, przecież nie można zostać z tyłu. Dzika gonitwa. Moja życiówka na tym podjeździe została nie pobita… przez następne dwa sezony. A nie miałem wtedy za dużo pod nogą, więc można sobie wyobrazić ile to mnie kosztowało. Dzień drugi. El Castell de Guadalest. Wcale nie lżej, także z całą mocniejszą grupą, żeby nie zostać. Bo wstyd…

hdr 1427012525269 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
W grupie na Montgo

 

Dopiero później człowiek wie, że to nie ma znaczenia, że pokora jest tu najważniejsza. Za pierwszym razem byłem tylko tydzień. I do końca już umierałem. Spaliłem się przez dwa dni, brak pokory podsycał płomień. Brak pokory do gór, do własnej formy, brak pokory dla treningu i mocniejszych zawodników. Do końca już miałem nogi zjechane i zajechane, w zasadzie turlałem się, a nie trenowałem. Nie pomogły jazdy regeneracyjne do Morairy i wyciąganie nóg na murku podczas coffee break. Dochodziłem do siebie jeszcze długo po powrocie do Polski.

FILE0913 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Kawa, murek, Penon de Ifach… Moraira

 

Rozpocznij więc SPOKOJNIE. W pierwsze dwa dni wybierz trasę po płaskowyżu w okolicach Pego, Ondary, Jesus Pobre i nad morzem koło Denii. Nie rób za wiele przewyższeń, a nawet jak będziesz musiał przelecieć przez jakąś górkę (bo inaczej się i tak nie da), to rób to na spokojnie, z wyczuciem. Trzeciego dnia zrób trochę więcej przewyższenia. Przeskocz z Xabi do Denii przez Montgo, albo w drugą stronę jak wolisz. Albo przeleć z Alcalali przez Llosa de Camacho do Pedriguer. Niewielkie i nie za długie podjazdy, które kręcone delikatnie, nie zrobią krzywdy nogom, a pozwolą się wkręcić na obroty. Czwartego dnia odpocznij. Pojedź wzdłuż morza do Morairy i zrób wreszcie to zdjęcie wyciągniętych nóg na murku 😉 Rozpocznij delikatnie, z dystansem do swojej formy i nogi, którą jeszcze zdążysz sprawdzić. Dopiero pod koniec pierwszego tygodnia zacznij mocniej. Na rozgrzewkę zrób Benissę blisko swojego FTP. Jak już tak bardzo chcesz, to zrób Vall d’Ebo, Castell de Castells lub El Castell de Guadalest. W drugim tygodniu, jak już noga się rozkręci, zrób dalszą trasę na Port de Tudons, albo gdzie cię tylko planowana trasa na Stravie zaniesie. Zrób sobie wreszcie czasówkę pod Coll de Rates, spal się na 2.0.

hdr 1427358237061 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Coll de Rates 2.0

 

Bo jak to się mówi, trzeba mieć RESPEKT. Tu całe doświadczenie z ustawek na polskich asfaltach przestaje mieć znaczenie. No chyba, że ktoś rzeczywiście mieszka na południu i w górach trenuje. Ale większość nas jednak z płaskich rejonów się wywodzi i cała ta gonka w grupie, to jednak sprinterskie sprawdzanie nogi. Tu na podjazdach odbywa się to inaczej. Tu naprawdę trzeba czuć respekt przez kilometrami do góry i metrami przewyższenia. I mieć respekt przed nogą Dominatora, bo cię zajedzie, jak będziesz próbował mu koła utrzymać. Zresztą podobnie na zjeździe. Pierwsze serpentyny naprawdę trzeba wyczuć rower, koła, przyczepność, hamulce, swoje umiejętności. Pamiętam jak jeden z pierwszych szybszych zjazdów na ostrym zakręcie prawie nie zabił mojego “skrzydłowego”. Później już nie widziałem go z przodu, taki czuł respekt i pokorę przed zjazdami. Dobrze, że nie leczył jej braku w szpitalu…

hdr 1426692278156 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Zjazd z Monte Pego

 

Pamiętaj kolarzu-amatorze, że jedziesz tam po NAUKĘ. Jeśli jesteś pierwszy raz w takich okolicznościach, wszystko będzie nowe. Wszystko będzie do spróbowania. I to wszystko da ci możliwość zdobycia DOŚWIADCZENIA. Nauki wyniesione ze wspólnej jazdy w grupie, z młócenia podjazdów, dociskania na zjazdach, jazdy pod wiatr i z wiatrem. Z bocznych podmuchów próbujących przestawić cię o metr do boku, gdy wyjeżdżasz zza grani. Obserwuj tych bardziej doświadczonych. Obserwuj jak się zachowują, jak reagują, co robią. Bądź otwarty i nie zamykaj się na pomoc i naukę. Ten kto jest tu po raz drugi lub czwarty, ma kilka razy więcej doświadczenia niż ty. Zna drogę, tresę, często każdą dziurę, każdy podjazd. Wie jak obserwować niebo, pogodę, chmury. Wie jak między nimi przemknąć, żeby nie zmoknąć. Wie czy warto pojechać wyżej, czy raczej uciekać na płaskowyż. Trzymaj się go. Trzymaj się swojego Dominatora i ucz się.

VIRB0129 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
W kierunku na Sellę i Port de Tudons

 

POZNAWAJ ludzi. Oprócz poznawania asfaltów, podjazdów, przełęczy, budowania formy i treningów, to ludzie są tutaj najważniejsi. Różnorodność charakterów, osobowości, znajomości, doświadczeń i możliwość ich poznawania jest jedną z najlepszych szans i możliwości jakie daje zgrupka. Poruszasz się wśród braci kolarskiej, pochodzącej z całej Polski, a często i spoza naszego kraju. Często spotkasz prosów, często ich miniesz, a czasami załapiesz się z nimi do grupy na danej trasie. Ucz się, podpatruj, słuchaj. Tego co zobaczysz nie wyczytasz na żadnym blogu, w żadnej książce i żadnym poradniku. A więc KORZYSTAJ.

GOPR2800 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Trening z OPQS

 

Nie licz, że w ciągu tygodnia czy dwóch zbudujesz formę na cały sezon. Z dobrym nastawieniem i rozłożeniem treningów zbudujesz za to dobry fundament. Nie licz na rewolucję. Zgrupka dla Twojej formy to nadal EWOLUCJA, chociaż w przyśpieszonym tempie. Tu wszystko można pomnożyć przez dwa. Kilometry, przewyższenia, TSSy… zmęczenie też. Jeśli przesadzisz i będziesz liczył, że jak zrobisz jeszcze dwa razy więcej w stosunku do planu i wystrzelisz z formą… to się przeliczysz i zmęczenie wzrośnie do kwadratu. Rób swoje, nie przesadzaj. Często zobaczysz gościa, który będzie się wydawało, że jedzie lekko. Że jest miękki, że spokojnie bez mocy wciąga się pod górę. Będziesz się z nim ścigał, siedział mu na kole. I myślał, że jesteś wielki i z Twoją formą nie jest tak źle. Za kilka dni znów z nim będziesz jechał, nastawiając się na lajcik i dobre koło. I zdziwisz się jak znika po minucie za pierwszym zakrętem podjazdu, a ty płuca wypluwasz żeby nie stracić za dużo. On wie co robi, on robi to według planu. On zrobi trzy lżejsze jednostki treningowe, żeby później według planu wejść na odpowiednia intensywność i zrobić czasówkę pod Coll de Rates na progu FTP, do którego brakuje ci pewnie z 1 W/kg… On i jego trener wiedzą, że do treningu trzeba podejść spokojnie i według planu, który jest ewolucją zawodnika. Nie licz, że ty załapiesz się na rewolucję.

hdr 1426980092913 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Podjazd pod Benissę

 

Jeśli chodzi o PLAN… to zapomnij, że zrobisz go w stu procentach 🙂 Bardziej traktuj go jako ogólny kierunek i podpowiedź, jak podejść do periodyzacji, objętości, kiedy wejść na wyższe obroty, zwiększyć intensywność, a kiedy odpocząć. Ciężko jest tam zrobić zadane interwały 3×10 minut w LT z 4 minutami off. Ale jeśli się pokierujesz tą wskazówką, to zrobisz 15 minut podjazdu w LT z zjedziesz po drugiej stronie w strefie regeneracji 5 minut. Zrobisz następny taki podjazd podobnie i w zasadzie te 30 minut (a jak 40 to też się nic nie stanie) w zadanej strefie przekręcisz. Tutaj nie da się inaczej, jak elastycznie podejść do takich zadań. Oczywiście, jak masz wjechać danego dnia lekko, to wjedź i zostań z tyłu za grupą. Tutaj nikt nie rzuci nawet zdania komentarza w temacie. A moc swoją pokarzesz dwa dni później jak noga będzie gotowa i odpowiedni ku temu czas.

VIRB0217%2B%25282 2%2529 HDR - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Na Port de Tudons

 

Gwarantuję, że skończysz swoje dwa tygodnie zgrupki… z niedosytem. Zawsze jest żal wyjeżdżać. Dobrze by było jeszcze pokręcić i tak szybko nie wracać. Fajnie mają Ci, którzy tu mogą zostać przez miesiąc. Jeśli do nich nie należysz, musisz wrócić do naszego kochanego Sralpe. I odpocząć odpowiednio po tych dwóch tygodniach orki. Na szczęście zaraz wiosna i będzie można już w naszych warunkach atmosferycznych, przy coraz dłuższym dniu i wyższej temperaturze, odpowiednie treningi robić 🙂

hdr 1427352767947 - Calpe - zanim polecisz... poczytaj
Coll de Rates