… czyli wcale nie sprintem, ale jak dobrze i porządnie zrobić fitting.

Drugi już raz podszedłem do Body Geometry Fit, czyli dopasowania sylwetki na rowerze. A bardziej ustawienia i dopasowania roweru do ciała, potrzeb, umiejętności i wymagań kolarza. Pierwszy raz pod koniec grudnia 2014 roku w studiu Profidea w Krakowie. Wtedy ustawiałem swój rower szosowy, czyli Specialized Tarmac. Całość sesji okazała się bardzo ciekawym doświadczeniem, a zakończyła się pełnym sukcesem… na rowerze szosowym do dziś mnie nic nie boli 🙂 Wpis na blogu opisujący tamten fitting macie tutaj.

Scott Scale 930 by PtaQ

Od jakiegoś czasu nosiłem się dodatkowo z zamiarem ustawienia roweru startowego MTB, czyli mojego Scott Scale 930. Dla odmiany w tym wypadku mam niewielkie problemy, które sprowadzają się do drętwienia dłoni i karku podczas wyścigów, pojawiające się już po 30-40 minutach jazdy. Bardzo nieprzyjemne uczucie, które pod koniec wyścigu sprowadza się już do tego, że często nie jestem w stanie nacisnąć manetek i zmienić przełożeń przerzutek. A więc w czasie jazdy ciągłe luzowanie chwytu dłoni na gripach, zmiany położenia, strząsanie i obijanie dłoni o nogi, żeby krążenie wróciło. Niezależnie od zastosowanych środków, zmian rękawiczek, efekt jest podobny… czyli niezadowalający. Drętwienie cały czas występuje.

 

 

Z fittingiem jest ten problem, że trzeba go zrobić dobrze. Dobrze, czyli w uznanym studio, które ma już swoją renomę, dobre opinie, przerobiło odpowiednią liczbę kolarzy i ma doświadczonego fittera. A o takie studia trudno i tak w zasadzie jest tylko kilka takich miejsc w Polsce. Miejsc i studiów które to robią na odpowiednim poziomie, bo oczywiście różnego rodzaju “body sizing”, “dobieranie wielkości ramy”, “ustawianie roweru”, oferuje co drugi sklep rowerowy. Dla mnie, rezydującego na Podlasiu, do wyboru z tych uznanych i na poziomie w zasadzie jest Airbike w Warszawie i Profidea w Krakowie. Warszawa bo blisko. Profidea bo znana i uznana, a dodatkowo osobista moja znajomość z Tamarą i Pawłem ma oczywiście w tym wypadku duże znaczenie. Mój pierwszy pobyt w Krakowie był niejako przy okazji, po odpowiednim ustaleniu logistycznym służbowej podróży przez Polskę. Wybrać się drugi raz, z rowerem górskim, nie było już tak prosto. A więc temat zawisł…

Zawisł do momentu, gdy Sprint Podlaskie Centrum Rowerowe otworzyło swój nowy punkt (a w zasadzie kwaterę główną) w Białymstoku, przy ulicy Kołłątaja. Oprócz dużej ekspozycji rowerów, sklepu, serwisu, powstało tam też Body Geometry Fit Studio pod marką Retul.


 

W studiu znalazł się najnowocześniejszy i pierwszy w Polsce system Retul Muve SL wraz z kamerą 3D Retul Vantage. Wszystko to wygląda bardzo profesjonalnie… i jest pod nosem. A wiec postanowiłem spróbować. Czyli pojechać i dać się sfittować dla Sprintu 🙂

Oczywiście była niepewność i dużo pytań. Niepewność, bo świadomość niewielkiego doświadczenia Sprintu w temacie jednak jest. Kilka miesięcy prowadzenia usługi, to jednak nie lata i nie setki ustawionych rowerów. Pytań, bo tak naprawdę o systemie Retula, jego sprawności i skuteczności niewiele wiedziałem. Ale postanowiłem dać szansę tak dla Sprintu, jak i dla Retula, na ustawienie roweru startowego PtaQa 😉


 

Dla jasności, odbyło się to na normalnych, ogólnych zasadach. Poczekałem w kolejce tak samo jak reszta klientów (ponad miesiąc), podszedłem do fittingu na tych samych warunkach. I moja opinia nie wynika w żaden sposób ze specjalnego traktowania, czy znajomości, z moich obiektywnych odczuć. W każdym razie ten tekst (tak jak i inne na tym blogu) nie jest w żaden sposób sponsorowany i nie jest lokowaniem produktu 🙂

Tak jak wyżej napisałem, czekałem ponad miesiąc na swój termin. Umawiałem się pod koniec marca, wolne okienko było w końcówce kwietnia. W zeszły wtorek podjechałem wiec pod Sprint ze swoim Scottem na umówioną, poranną, godzinę. Porada: na swoją sesję fittingu oczywiście zabierzcie rower, buty, pedały, stój rowerowy… i coś do jedzenia (a także wodę do picia), bo sesja z założenia potrafi trwać od 3 do nawet 6 godzin.

Studio fittingu i całą sesję prowadził Paweł, dobrze wszystkim podlaskim kolarzom znany Loczek 🙂 Człowiek, który na rowerze przejeździł swoje kilometry, trenuje od kilkunastu lat, robi za trenera dla sporej grupy zawodników, nastartował się także sam, a dodatkowo ma wykształcenie (wyższe magisterskie) i doświadczenie jako fizjoterapeuta. Nie raz rozmawiając z nim na luzie (startujemy razem, jeździliśmy w jednym teamie) mogłem ocenić wcześniej, że wiedzę ma bardzo szeroką. Pozostawało pytanie, jak po wszystkich szkoleniach i otrzymanej dodatkowej wiedzy, jest w stanie przełożyć to doświadczenie w fitting. To na co wszyscy obeznani z tematem zwracają uwagę, że wiedza, doświadczenie i podejście fittera jest najważniejsze. Brak znajomości tematu często skutkuje brakiem odpowiedniego rozeznania w budowie anatomicznej ciała, błędami w wykryciu problemów, nie uwzględnieniu ich w wyjściowych ustawieniach roweru… a w konsekwencji pogłębianiu tych problemów. Generalnie podstawą dobrego fittingu jest właśnie dokładne wstępne badanie anatomiczne ciała, przeprowadzenie odpowiedniego wywiadu, pomiarów. I w tej kwestii nastąpiło bardzo pozytywne zaskoczenie…

  • Na kozetce... uciekająca lewa stopa
    Na kozetce... uciekająca lewa stopa
  • Odcisk stóp
    Odcisk stóp
  • Głębokość podbicia
    Głębokość podbicia
  • Rozstaw guzów kulszowych
    Rozstaw guzów kulszowych

 

Wywiad, pomiary i badanie… było bardzo obszerne. Trwało to wszystko ponad godzinę. Pytania i odpowiedzi, szukanie urazów, naciskanie w odpowiednie miejsca, wykręcanie, dociskanie, mierzenie. Kręgosłup, szyja, nogi, ręce, plecy… wszystko po kolei. Na stojąco, na leżąco, siedząco… I to w sposób bardzo profesjonalny, dogłębny. Z widoczną wiedzą, którą Paweł potrafi przekazywać i o niej rozmawiać. Z odpowiednim nazewnictwem, określeniem widocznych dla niego problemów… o których nie miałem nawet pojęcia. W konsekwencji z Pawłem jako fizjoterapeutą, czy też rehabilitantem, pewnie jeszcze nie raz się spotkam, żeby mnie “naprawić” i pozbyć się niektórych problemów. Problemów, które mogą pośrednio rzutować na moje drętwienie karku i rąk, podczas jazdy na góralu.

Oczywiście te wszystkie dane, pomiary, cały wywiad w odpowiedni sposób jest wprowadzany do systemu i ma wpływ na ostateczne ustawienia roweru.

Jeszcze wcześniej, zanim nastąpiło moje badanie, Paweł przebadał wejściowe ustawienia mojego Scotta. Pod czujnym okiem kamery i z elektronicznym wskaźnikiem w ręku, wprowadzał do systemu położenie punktów kluczowych roweru: siodełko, suport, pedały, kierownica, gripy itd. Te punkty kluczowe zostały następnie przeniesione na maszynę Retula, aby jak najwierniej odwzorować mój rower. Po ustawieniu maszyny na wzór Scotta mogłem wreszcie na nią wsiąść. Wrażenie dziwne… bo rzeczywiście pozycja i odczucia identyczne jak na moim góralu. Po kilkunastu minutach jazdy mogę stwierdzić tylko jeden minus całości systemu… maszyna jest cholernie miękka 🙂 Wydaje się, że to porządna stalowa konstrukcja. Ale jak na nią wsiadasz i zaczynasz kręcić (szczególnie pod większym obciążeniem), to wszystko się gnie i wykręca. Nie jest to mocno odczuwalne i myślę, że nie ma wpływu na pomiary (robione zresztą pod minimalnym obciążeniem), ale wrażenie miękkości konstrukcji po przesiadce z karbonowego roweru jest odczuwalne i niesamowite. Mamy cholernie sztywne rowery! 😀

  • Zbieranie pomiarów ze Scotta
    Zbieranie pomiarów ze Scotta
  • Wprowadzanie wymiarów do systemu
    Wprowadzanie wymiarów do systemu
  • Kamera systemu Retul
    Kamera systemu Retul
  • Dane...
    Dane...
  • Wskaźnik laserowy, aby było dokładnie
    Wskaźnik laserowy, aby było dokładnie
  • Maszyna...
    Maszyna...
  • Przenoszenie ustawień na maszynę
    Przenoszenie ustawień na maszynę
  • Ustawienia
    Ustawienia
  • Moja kierownica zamontowana w maszynie
    Moja kierownica zamontowana w maszynie
  • Regulowane ramiona korby
    Regulowane ramiona korby
  • Ustawienia
    Ustawienia

 

Siedząc już na maszynie Retula, Paweł w odpowiedni sposób okleił mnie znacznikami. Miejsca kluczowe, specjalnie wyszukiwane pod naciskiem jego palców odpowiednie guzki, kości i wypustki, których odpowiednie odnalezienie i oznaczenie ma zasadniczy wpływ na dokładność dalszych pomiarów. Bo w czasie kręcenia obserwuje cię kamera. A w zasadzie obserwuje ruch tych oznaczonych punktów i przenosi do systemu. System widzi ruch, jak ustawione są ręce, plecy, nogi. Jaki ruch nogi wykonują, w jakim zakresie. Jak chodzi stopa, biodro, przede wszystkim kolano. Pomiar jest robiony z dwóch stron. Tak żeby wynik w jakiś sposób był uśredniony i ewentualne różnice anatomiczne pomiędzy dwoma stronami ciała nie miały negatywnego wpływu na przyszłość. U mnie na przykład wyszło już w czasie badania anatomicznego, że mam niewiele (dosłownie kilka milimetrów) krótsza nogę lewą. Ale do tego mam też ograniczoną ruchowość lewej nogi i biodra, co skutkuje całkiem inną praca po lewej stronie i rotacją bioder na rowerze. Po stronie prawej ustawienie siodła na wysokość wyszło w związku z tym około centymetra wyżej, niż dla strony lewej. W konsekwencji, uwzględniając problem strony lewej, siodło poszło pół centymetra do dołu. To obrazuje jak ważne jest badanie wstępne, określenie problemów, późniejsze odpowiednio przeprowadzone pomiary ruchu na rowerze. Gdyby nie było to prawidłowo zrobione, mogłoby się skończyć zbyt wysokim jednak ustawieniem siodła… i być może jakimiś problemami na przyszłość.

Po sczytaniu do systemu wszystkich danych, podpowiadane są nowe ustawienia. W pewnym zakresie i widełkach liczbowych. Maszyna jest ustawiana według tych nowych danych. I znów jazda pod okiem kamery. Co i jak się zmieniło, czy teraz mieści się w podpowiadanych zmianach. I to co najważniejsze w tej maszynie… istnieje możliwość zmiany “na żywo”, w czasie jazdy, ustawień i wymiarów. Jedziesz, kręcisz, Paweł korbką podnosi i opuszcza siodło i pada pytanie: czy tak lepiej, czy wcześniej było lepiej. I tak można w zasadzie z każdym ustawieniem. Kilka milimetrów do góry i w dół, do przodu do tyłu. Czy kręci się lepiej, czy gorzej? Czy noga lepiej ciągnie, czy plecy lepiej się czują? Czy jest różnica w ustawieniu rąk i dłoni? I tak po kilku próbach dochodzimy do pożądanego stanu (który cały czas jest w widełkach wyliczonych i proponowanych przez system).

W następnym etapie wszystkie nowe wymiary przenoszone są na rower startowy. Znów pod okiem kamery, czujnikiem. System widzi rower, potwierdza że jest ok. Oczywiście na koniec sprawdzenie wymiarów tradycyjnym sposobem, czyli miarką. No a już finalnie jeszcze przez bajkera… czyli przeze mnie 🙂 Siadam na rower, pasuję się, system to widzi i potwierdza.

  • Oklejony punktami
    Oklejony punktami
  • Kręcę...
    Kręcę...
  • ... a system obserwuje
    ... a system obserwuje
  • Wprowadzanie nowych ustawień
    Wprowadzanie nowych ustawień
  • Wprowadzanie nowych ustawień
    Wprowadzanie nowych ustawień
  • Stare vs nowe
    Stare vs nowe

 

Co się zmieniło w ustawieniach mojego Scott Scale w stosunku do pierwotnych? Siodełko poszło około 5 mm do góry i powędrowało do tyłu (maksymalnie jak mogło). Do tego zmieniliśmy mostek 110 mm na 90 mm (zachodzę teraz w głowę dlaczego przy rozmiarze ramy M miałem tak długi?). Cała ta zmiana pozycji ma skutkować lepszym przeniesieniem mocy na pedały i bardziej komfortową pozycją na rowerze. A sam rower powinien być bardziej zwrotny. Pozostanie pytanie, jak będzie się sprawdzał przy sztywnych, kilkunastoprocentowych podjazdach, gdzie przesunięcie pozycji do przodu i docisk przedniego koła ma zasadnicze znaczenie dla stabilności jazdy. To już będzie do sprawdzenia w warunkach bojowych 🙂

Zmieniło się też ustawienie kierownicy, okręciliśmy ją na wsporniku trochę w dół. Mój Ritchey WCS ma trochę nietypowe wygięcie. Paweł zauważył, że pierwotne ustawienie powodowało zagięcie gripów do góry, w lekką literę V. Obrócenie kierownicy na mostku spowodowało, że gripy wyrównały się do poziomu i od przodu kierownica jest teraz “równa”, pod “linijkę”. Być może te  zadarcie do góry było przyczyną drętwienia dłoni, a także pośrednio karku i ogólnie braku komfortu na góralu.

  • Siodło ustawione na nowo
    Siodło ustawione na nowo
  • Pierwotne ustawienie kierownicy, końce idą do góry
    Pierwotne ustawienie kierownicy, końce idą do góry
  • Nowe ustawienie kierownicy, na płasko, pod linijkę
    Nowe ustawienie kierownicy, na płasko, pod linijkę
  • Nowy mostek 90mm
    Nowy mostek 90mm
  • Scott Scale ustawiony na nowo
    Scott Scale ustawiony na nowo

 

W porównaniu do zmian w pierwotnych ustawieniach Tarmaca (które po prostu były bliskie komfortowym), zmian w ustawieniach Scotta zaszło sporo. Jestem ciekaw jak się sprawdzą, czy będę czuł różnicę i czy skończą się moje problemy. W tym celu spróbuję jeszcze później napisać podsumowanie i suplement. Na razie w najbliższą niedzielę sprawdzian w boju na Cyklokarpatach w Przemyślu, pierwszy test ustawień. Pewnie pierwsze odczucia już mieć będę.

Co do odczuć i podsumowania fittingu w Sprincie. Mimo obaw dotyczących doświadczenia, nowego systemu i całej sesji, mogę powiedzieć że jestem mega pozytywnie zaskoczony i zadowolony. Myślę, że tu zasadnicze znaczenie ma osoba fittera, jego wiedza i doświadczenie w zakresie tak budowy anatomicznej ciała, jak i działania całego systemu. Paweł bez dwóch zdań odpowiednią wiedzę i doświadczenie w kwestii pierwszej posiada. W odniesieniu do systemu widać, że odpowiednią wiedzę posiadł (przyłożył się na szkoleniach i wykładach), umie system obsługiwać i jest już z nim zaznajomiony czy nawet zaprzyjaźniony. Nie widziałem żadnego błędu, zacięcia czy niejasności w pomiarach i wynikach. Sama osoba Pawła, jako osoby bardzo otwartej, pozytywnej i dzielącej się wiedzą, jest tutaj także wielkim plusem. Miałem wrażenie, że mogłem z nim siedzieć i gadać w temacie jeszcze dwie godziny (cała sesja trwała 4h). Nie skupiał się tylko na samym zadaniu. Potrafił też wyjść poza ramy wyznaczonych przez system badań czy wywiadu. Pokazał mi i po naciskał (oj, bolało!) o miejsca których nie miałem pojęcia, że są problemem. Z nogami problemów nie mam… ale plecy i kark to już całkiem inna bajka. Za dużo siedzenia przy biurku, za dużo za kierownicą samochodu. Brak ruchomości odcinka szyjnego kręgosłupa, z którym muszę coś robić, jest dla mnie nowością. I to jest dodatkowy plus i efekt gratis całej sesji. Duża wiedza i świadomość własnego ciała i problemów. A Paweł… jedno mogę powiedzieć: właściwy człowiek na właściwym miejscu! 😀

Akcesoria1337692385retul_1Sam system Retul myślę, że też się sprawdza i ma bardzo duże możliwości. Ilość wprowadzonych danych, zmiennych, pomiarów, możliwości oceny i pomiaru kolarza w ruchu, to są czynniki które pomagają osiągnąć satysfakcjonujący wynik końcowy. Zgranie tego z odpowiednio przeprowadzonym etapem pierwszym (w tym wypadku na bardzo wysokim poziomie!) daje bardzo pozytywne odczucia (profesjonalizm!) i zadowalający efekt końcowy. Ja jestem wręcz zachwycony! 🙂

Studio jest oczywiście odpowiednio wyposażone, nie tylko w narzędzia do fitu. Szczególnie chodzi mi o dodatkowe akcesoria, które od razu można zastosować i użyć w trakcie sesji. Są to przede wszystkim różne siodła, wkładki do butów, podkładki pod bloki itp. Na miejscu, w trakcie pomiarów od razu można ich używać, zmieniać i testować ich zastosowanie w nowych ustawieniach.

Mając już doświadczenie w przeprowadzonej wcześniej na wysokim poziomie sesji BG Fit w Krakowie, mając świadomość jej pozytywnych efektów, uczestnicząc w sesji prowadzonej przez Pawła w Sprincie, mogę ją ocenić bardzo wysoko. To nie jest następna pseudo usługa ustawienia roweru, to jest prawdziwy fitting. Tutaj naprawdę pomogą wielu kolarzom, rowerzystom, bajkerom. Tak, usługa kosztuje sporo, bo 550 zł to dość duża kwota. Ale w odniesieniu do czasu (3 do nawet 6 godzin, jeśli fittingowany kolarz ma problemy anatomiczne i ciężko go jest “ustawić”), przekazanej wiedzy i efektu końcowego, jest to kwota jak najbardziej adekwatna. Kolarstwo nie jest sportem tanim, a na wysokim, nawet amatorskim poziomie, wręcz bardzo drogim. Myślę, że część z nas (a nawet większość) może to potraktować jako inwestycję w zdrowie, rozwój, a także poprawienie osiągów i wyników na rowerze (bo taki jest tego ostateczny efekt). Tutaj efekt prewencji i przeciwdziałania urazom, kontuzjom, a więc w konsekwencji wydawaniu podobnej kasy na rehabilitację, jest naprawdę duży i realny.

Sprint zrobił wyraźny skok do przodu. Salon, sklep, serwis jest na bardzo wysokim poziomie. Niektórzy narzekają, że na drogim poziomie. Oczywiście, wysoki poziom kosztuje. Sprint ma szansę stać się naprawdę Podlaskim Centrum Rowerowym, nie tylko z nazwy, ale rzeczywiście i realnie. Centrum kolarskiego Podlasia. A ich Sprint BG Fit Studio ma szanse przekroczyć nawet te granice. Z tą jakością, którą zobaczyłem i doceniłem, stać się mocnym punktem na ogólnopolskiej mapie miejsc, w którym na odpowiednim poziomie fitting roweru można wykonać. Czego im naprawdę serdecznie życzę! Tak trzymać Panowie 🙂

Zadowolony :)