Miałem problem ze skurczami na początku sezonu.

Słowo klucz: miałem… Bo już nie mam 🙂

Zastanawiałem się w swoim pierwotnym wpisie w temacie (link macie tutaj) skąd nagle u mnie ten problem, którego przez kilka lat nie doświadczyłem. Zrobiłem mała analizę, rachunek sumienia 😉 Wyszło mi z tego grzebania w głowie, że to wina suplementacji, a raczej jej okresowego braku. Podpowiedzi od komentujących, analizujących i doświadczonych w temacie było więcej: odwodnienie, albo zbyt duże nawodnienie…, za dużo chemii, albo za mało chemii…, złe ustawienie roweru, przetrenowanie… Ja poszedłem jednak tropem dla mnie najbardziej prawdopodobnym. Zadałem sobie pytanie: co się zmieniło takiego, że mogło mieć wpływ na taki stan rzeczy? Jakbym o tym nie myślał, najoczywistszą odpowiedzią była właśnie: suplementacja.

witamin multisport 60 cpvita-min-multiple-sport-60.kap-powerbody.lv-factsPo powrocie ze zgrupki wróciłem do suplementacji podstawowej, którą od kilku sezonów stosuję. Dwie kapsułki dziennie (biała plus niebieska) Olimp Vita-Min Multiple Sport. Duża ilość podstawowych dla sportowca składników w odpowiednich dawkach. Do tej pory działało, dlaczego nie miałoby działać dalej?

 

 

No, ale żeby szybko powrócić do równowagi i pozbyć się skurczów trzeba było wdrożyć dodatkową suplementację. Uważa się, że podstawowym minerałem wpływającym na skurcze, a w zasadzie im zapobiegającym jest magnez. Niby jakiś twardych dowodów i badań nie ma (a może są, tylko ich nie znam). Zdania oczywiście są podzielone. Ale moje doświadczenie dotyczące dodatkowego łykania magnezu potwierdza, że on pomaga.  Naturalnym więc krokiem było dostarczenie dodatkowej, dużej dawki magnezu. Znalazłem w aptece, po konsultacji z farmaceutą, dobry suplement Solgar w postaci wysoko przyswajalnego cytrynianu magnezu. Dwie kapsułki dziennie to 400 mg, czyli 100% dziennego zapotrzebowania (RWS – Referencyjna Wartość Spożycia). Jako dawka dodatkowa do już przyjmowanych, teoretycznie powinna pomóc. Przy założeniu, że suplementacja magnezem pomaga 😉

2016-05-07 20.05.42Podczas drugiego w sezonie startu w Wasilkowie już podobnych problemów ze skurczami jak w Mrągowie nie miałem. Coś tam pod koniec maratonu, podczas ataku na ostatnim podjeździe poczułem. Jakby wspomnienie tego bólu w łydkach. Ale na odtrąbienie sukcesu w walce ze skurczami jeszcze było za wcześnie…

Dwa tygodnie później wystartowałem w Cyklokarpatach w Przemyślu. Po miesiącu dodatkowej suplementacji magnezem. Właśnie przyjmowałem ostatnie dawki preparatu Solgar. Ponad 3,5 godziny jazdy… i po skurczach ani śladu 🙂

Mogę nadal szukać przyczyn, mogę nadal szukać środków zaradczych. Mógłbym to robić. Ale dla mnie sprawa jest prosta i zakończona. Na podstawie tego doświadczenia mogę powiedzieć, że przynajmniej dla mnie i mojego organizmu, dodatkowa suplementacja magnezem pomaga na skurcze. Nie zmieniłem nic więcej w sposobie odżywiania, w treningu, nic nie dodałem, niczego się nie pozbyłem. No może ograniczyłem trochę tankowanie kawy (jestem uzależniony od jej smaku i zapachu), bo nawet z czterech dziennie, teraz piję góra dwie 😛 To co robię, to przyjmuję stałą dzienną dawkę mikroelementów plus przez miesiąc przyjmowałem dodatkową dużą dawkę magnezu. Skurcze ustąpiły. Tak podczas treningów jak i zawodów. Oby nie wróciły 🙂

Może ktoś skorzysta z tego doświadczenia. Może komuś pomoże świadomość, co można zrobić, aby skurczów się pozbyć. Nie wiem, czy na każdego to zadziała. Nie wiem, czy mój przypadek kogoś przekonuje. Podpowiadam tylko, że kilka lat temu, na samym początku mojej drogi, gdy miałem poważne problemy ze skurczami, dodatkowa suplementacja magnezem i pozbycie się ich, trwało o wiele dłużej. Jakieś 4 czy 5 miesięcy. Czasami trzeba się uzbroić w cierpliwość…