Pełne słońce, świetna pogoda, jasność dookoła… a przed oczami ciemno. Ktoś wyłączył światło 🙂

Czasami na trasie maratonu tyle się dzieje, że aż trudno to ogarnąć i opisać, a czasami pozostaje czarna dziura. Tak miałem na Cyklokarpatach w Zakopanem. Żar z nieba tego dnia lał się nieprzerwanym strumieniem. Trzydzieści stopni w górach rzadko się zdarza. Tej niedzieli się zdarzyło. Już o 7 rano w Kościelisku było ponad 20 stopni, co zapowiadało trudne warunki na trasie.


I były nadspodziewanie trudne. Już około 10 km miałem dość. Walczyłem z samym sobą, żeby nie zejść z trasy, nie zrezygnować. Podjazdy w pełnym słońcu, patelnia, gorąco, nogi nie chcą kręcić, głowa nie chce pracować. Przed podjazdem zwykłem wciskać lap na Garminie, żeby kontrolować parametry na jakich jadę. Na 8km wcisnąłem nie ten przycisk i zamiast włączyć okrążenie, zatrzymałem zapis i jeszcze na dodatek zapisałem. Plik z maratonu mam więc podzielony na dwa 😛 Pomroczność jasna, jak to się mówi 😉

13495410_1248977681779071_2573360064616726793_o

Walka z samym sobą, swoimi słabościami, upałem i warunkami na trasie trwała całą pierwszą rundę. Mało co z niej tak naprawdę pamiętam. Ledwo jechałem, w zasadzie bez świadomości, by za chwilę ją odzyskiwać, gdy nogi zaczynały kręcić. I tak w kółko: “jest dobrze PtaQ, jedziemy” na zmianę z zadawaniem sobie pytania “co ja tutaj robię??”. Tego dnia to po prostu pogoda dyktowała warunki, a mój organizm nie potrafił się tym razem dostosować. Zawsze twierdziłem, że dobrze mi się jeździ w upale i lubię takie warunki. Zakopane mnie niestety pokonało i zmieniło to przekonanie. Piękne widoki dookoła podziwiam dopiero teraz na zdjęciach. Tak naprawdę niewiele dookoła siebie widziałem. Aż szkoda tych gór! 😉 Dobrze, że ktoś nam zapewnia wspomnienia, dzięki dla wszystkich fotografów 🙂

13559165_1248985801778259_3801348041384105887_o

Dopiero na drugiej rundzie odżyłem, odzyskałem panowanie nad ciałem i świadomością, zacząłem jechać. Pokazało się więcej chmur, słońce przestało tak prażyć. Było po prostu bardziej znośnie. Na zjazdach, gdy powietrze dookoła zaczynało się poruszać i owiewać ciało szybciej niż 15 km/h łapałem drugi oddech. Jechałem sam – znów samotność gigowca, normalna sprawa. Doganiałem tylko megowców i zacząłem mocniej cisnąć. Na tyle mocno, że czasy na podjazdach były lepsze, niż na pierwszej rundzie… nietypowo 😛

Ostatni zjazd po stoku narciarskim spokojnie, nikogo przede mną, nikogo za mną. Kilka osób tego dnia się tutaj wyłożyło, ja wolałem nie ryzykować. Heble się grzały, ręce bolały, bliskość mety uskrzydlała. Wjeżdżając naprawdę byłem szczęśliwy, że to koniec 🙂

Miejsce można powiedzieć prawidłowe, w odpowiednim szeregu. 18 Open i… jak zwykle 4 w kategorii 😛

DSC05555Pogoda tak jak napisałem wcześniej dyktowała tego dnia warunki i to z tym upałem i żarem z nieba głównie walczyłem. Zakopane to najtrudniejszy jak na razie w tym sezonie maraton, jeśli chodzi o warunki. Garmin notował wartości od 28 do 35 stopni.

Biuro zawodów, organizacja, lokalizacja jak to na CK bez najmniejszych zastrzeżeń. Wyniki giga zawisły zaraz po przekroczeniu przeze mnie mety. Nie zdążyłem wyciągnąć telefonu, żeby popatrzeć na sms z wynikiem, a już widziałem na tablicy swoje miejsce. Na dekoracje nie czekałem… Polska tego dnia grała mecz na Euro ze Szwajcarią więc szybko trzeba się było zmyć kibicować 🙂 Ciekawe jak pełne (a raczej puste) tego dnia były podia zawodów 😛 10/10

DSC05531Oznaczenie i przygotowanie trasy – kilka zgrzytów było. W kilku miejscach niejasne, w jednym mało sam się nie zgubiłem. Po rozjeździe miałem wątpliwości, czy dobrze jadę. Od kilku osób słyszałem, że pomyliło trasę. A kumpla z teamu na rozjeździe źle pokierowano… na trasę hobby. 8/10

Trasa górska, całkiem fajna. A mimo to mały niedosyt. Sporo asfaltów, podjazdów po płytach. Niewiele technicznych zjazdów. Sporo też jazdy po łąkach. Mam wrażenie, że potencjał miejsca i trasy nie do końca wykorzystany. Aczkolwiek mam też świadomość, że nie zawsze w górach da się wykroić same ekstremalne ścieżki, złożyć trasę z kamieni, korzeni i singli. Tego dnia otwarte przestrzenie w słońcu były zabójcze i jazda w terenie w cieniu drzew była zbawieniem. 8/10


Ocena końcowa po tym maratonie trudna do wystawienia. Ciężko się jechało, niewiele widziałem i doceniałem (szczególnie na pierwszej rundzie), trasa nie do końca zadowoliła, tak samo jak dyspozycja. Mam wrażenie, że ostatecznie poziom mojego zadowolenia po Zakopanem jest najmniejszy, ze wszystkich tegorocznych zawodów spod znaku Cyklokarpaty. 8/10

DSC05745