Kupujemy często dość kosztowne urządzenia, gadżety, nie mówiąc już o rowerach, akcesoriach czy osprzęcie do nich. Większość dobrze nam służy i bezproblemowo. Oby jak najwięcej i jak najdłużej. Ale czasami zdarza się problem. Większy lub mniejszy. Najgorzej, gdy nawet ten mniejszy wyrasta do rozmiarów ogromnych i zaczynamy korzystać z uprawnień które daje nam rękojmia lub gwarancja producenta. Pal licho, jeśli chodzi o jakąś niedrogą pierdółkę, ale gdy wydaliśmy kasę an coś, co okazuje się wadliwe lub się psuje, wtedy łzy napływają do oczu a serce żal ściska.

Orbea

zdjecie,600,337373,20121107,uszkodzenie-ramyMiałem kilka takich przygód większych lub mniejszych. Najpoważniejszą były moje przejścia z ramą Orbea Onix, która wg deklaracji producenta ma dożywotnią gwarancję. Niestety był to pusty slogan. Pęknięcie lakieru górnej rury, uginający się pod naciskiem palca karbon, nie został uznany jako wada materiałowa lub produkcyjna, tylko jako skutek uderzenia. Uderzenia, którego nigdy nie było, bo jako jedyny użytkownik roweru bym o tym wiedział. Wada była w takim miejscu, że chyba cegła musiałaby spaść na stojący rower, żeby ramę uszkodzić. Żaden upadek czy kraksa (której nie miałem) nie miałaby szans na zadanie takich “uszkodzeń”. Niewielki, mało widoczny pajączek pęknięć na lakierze…

Niestety Orbea w Polsce, a później po ekspertyzie w Hiszpanii sama fabryka, odpowiedziały: no pasaran! I dupa 🙁 Dożywotnia gwarancja marki Orbea okazała się jednak pustym sloganem. Na własny koszt ramę wysłałem do Hiszpanii, na mój koszt wróciła. Na własny koszt też naprawiłem w Sikorski Cycles. Po udanej naprawie jeździłem bez problemów na niej jeszcze ze dwa sezony. Ale powiedziałem sobie, że roweru Orbea dla zasady już nie kupię 😉

Na szczęście było to (chyba) jedyne negatywne doświadczenie dotyczące spraw rowerowych. Inni producenci i marki okazało się, że bardziej dbają o dobre relacje z klientem i swój wizerunek.

Specialized

S2016-04-11 12.28.56łyszałem, że Specialized potrafi też różnie podchodzić do spraw gwarancyjnych dotyczących ram. I są głosy, że nie zawsze uznają takie zgłoszenia i są niezadowoleni klienci. Na drugim biegunie są Ci zadowoleni, którym nawet kilkukrotnie wymieniano wadliwe ramy. Mi na szczęście na razie z Tarmakiem nic złego się nie dzieje 🙂

Ale miałem problem z siodłem Specialized Toupe. Pękła plastikowa skorupa. Ciężki nie jestem, crash testu nie przeprowadzałem. Po prostu pękła. Dwa zdjęcia w Sprincie, zgłoszenie do producenta, szybka odpowiedź. Wymiana na gwarancji. Dodatkowo dostałem propozycję wymiany na wyższy model za dopłatą różnicy w cenie. Skorzystałem 🙂 Ostatecznie Tarmac otrzymał nowe siodło Toupe Pro z karbonowymi prętami. Niby niewielka sprawa, mała rzecz. Nie rower, nie rama, nie kila tysięcy. Siodło za kilkaset złotych, ale sprawa załatwiona pozytywnie i sprawnie. To wielki plus dla Speca 😀

Garmin

Garmin ma jeszcze większego plusa. I to chyba u wszystkich, którzy mieli jakiekolwiek problemy z ich urządzeniami. Nie słyszałem, żeby kiedykolwiek były jakieś zawirowania z realizacją gwarancji, wymianą urządzenia, naprawą. Podejście Garmina to zdecydowanie pozytywny przykład 🙂

2016-08-23 12.28.50Od dwóch sezonów mam kamerę Garmin Virb Elite. Na rowerze w zasadzie się z nią nie rozstaję, a wszystkie urlopy, wakacje i podróże także jest ze mną. Generalnie używam dużo. W zasadzie wszystkie zdjęcia i filmy z roweru czy innych wypadów pochodzą z tego urządzenia. Stało się coś nieprzewidzianego i nietypowego. W kamerze wyrobiło się gniazdo od uchwytu. Po prostu od długiego czasu użytkowania, ciągłego zapięcia, pokonania tysięcy kilometrów na rowerze, podczas których całość poddana jest drganiom, przeciążeniom itp., plastik się przetarł. Z kilku milimetrów grubości plastiku pozostała cieniutka warstwa, która zaczęła się już łamać. I straszyła ostatecznym zniknięciem i niekontrolowanym odpadnięciem kamery z uchwytu. Do tego oczywiście kamera nie była mocno i stabilnie trzymana, drżała i obijała się o uchwyt podczas jazdy. Pozostało zadzwonić do Garmina.

2016-09-05 17.38.59Tak w zasadzie miejsce mocowania uchwytu wygląda na wymienne. To odrębna cześć czarnego plastiku, więc podejrzewałem że może istnieje jako część zamienna. Z taką też intencją zadzwoniłem do Garmina. Miły Pan w pomocy technicznej Garmina wysłuchał mojego opisu, rozłączył się na minutę na konsultację z kimś poza linią i stwierdził, że… niestety ta część nie jest wymienna. Trochę mi mina zrzedła, ale tylko na krótka chwilę. Bo oznajmił, że w związku z tym kamera podlega wymianie na nową 🙂

Wysłałem więc moją kamerkę na wskazany adres i po tygodniu dostałem zwrotną przesyłkę 🙂 Z nówką funkiel nie śmiganą kamerą 😀

Tak więc oto po dwóch latach ciągłego używania, zrobienia kilkunastu a może kilkudziesięciu tysięcy zdjęć, godzin filmów i przejechaniu z nią tysięcy kilometrów, mam całkiem nowy egzemplarz Garmin Virb Elite 🙂 Garmin pokazuje jak mu zależy na zadowoleniu klienta i dobrej opinii. Garmin się nie ceregieli. Garmin nie lawiruje, nie wymyśla, nie szuka wymówek, nie robi ekspertyz. Garmin wierzy dla użytkownika i wie, że ma dobre produkty. Tak dobre, że jeżeli coś się z nimi dzieje, należy je po prostu wymieniać na nowe. Garmin jest wielki 😀