Za oknem już jesień powoli przechodząca w zimę: chłodno, mokro, często mroźno, biało i śnieżnie. Trzeba mieć naprawdę dużo samozaparcia, żeby wyjść na rower. Czasami pozostaje trenażer, rolka, dla odmiany niekiedy basen lub siłownia. Bez dwóch zdań to już off-season.

W takich okresach wspomnienia uparcie wracają do ciepłych dni, słońca, zieleni na leśnej trasie i suchych asfaltów. I do niedokończonych z sezonu wpisów na blogu 😉

Zacząłem swojego czasu pisać o podlaskich asfaltach i trasach na szosówkę. Po kilku wyjazdach zaliczonych po nowych, cud miód malina pięknych i równych jak najlepszy ziom, szosach naszego regionu. Bo w ciągu dosłownie dwóch czy trzech lat tyle się w tej kwestii zmieniło, że aż trudno w nasze (szosowców) szczęście uwierzyć 😉

virb0920

“Brukowana” wiosna w okolicach Wierzchlesia

Podlasie na tle innych części Polski i tak wyglądało nieźle. Paradoksalnie to kwestia wcześniejszego zacofania ściany wschodniej i tzw. Polski „B”. Wiem, że jesteśmy na krańcu, nigdzie nie po drodze i u nas straszno, ciemno i ogólnie „psy dupami szczekają”. Ale dziś ta Polska na wschodnim krańcu wygląda już naprawdę inaczej i ludzie, którzy tu przyjeżdżają, są trochę zszokowani, że ze stereotypu niewiele już zostało. Ten znaczek „B” to już powoli przeszłość.

Gdy zaczynałem szosować te kilka lat temu, było już sporo odcinków świeżo położonych ze środków unijnych. Drogi, które jeszcze na początku naszego wieku były szutrówkami prowadzącymi do małych wioseczek, pośród pól, lasków i pagórków, stały się dzięki środkom unijnym czarnymi wstęgami nowych asfaltów. Ilość tablic informacyjnych z gwieździstą flagą Unii była naprawdę duża. Niestety najczęściej do tych odcinków na odludziu prowadziły jeszcze stare, dziurawe, położone dobre dwadzieścia albo i trzydzieści lat wcześniej asfaltowe drogi. Trzeba się było czasami przebijać odcinkami, których struktura i nawierzchnia bardziej przypominała bruki „piekła północy” niż asfalt. Ilość dziur, łat położonych na wcześniejszych łatach, wyrw i nierówności była taka, że naprawdę trzeba było wiele szczęścia i uwagi, żeby nie zużyć zbyt szybko całego zapasu dętek i łatek. I obejść się bez telefonu do przyjaciela i pomocy wozu serwisowego.

virb0911

Podlaskie Paris-Roubaix

Całe planowanie więc odbywało się na zasadzie jak przelecieć najszybciej i najbezpieczniej te piekielne odcinki i znaleźć się w szosowym niebie… czyli na pustym i równym asfalcie. Ilość kombinacji była oczywiście ograniczona i z reguły zawsze taki odcinek w planowaniu trzeba było uwzględnić. Ba, czasami nawet w planowaniu trzeba było uwzględnić odcinek szutrowy, bo lepiej i bezpieczniej było się nim poruszać, niż obok dziurawym asfaltem.

Jakieś dwa-trzy lata temu samorządy i drogowcy wzięli się jednak i za te najgorsze dla kolarskich opon i szytek odcinki. I w tym sezonie udawało mi się wreszcie trzaskać „setki” po takiej jakości asfaltach, że piałem z zachwytu 🙂 Bez trzęsawki, bez stresu, szybko, gładko i ze słyszalnym tylko „szumem gum”.

Szosa, którą w pierwszej kolejności doprowadzono prawie w całości do porządku to 676 z Supraśla na Krynki. Droga, która była swojego rodzaju klasykiem, ale przez podłą jakość nawierzchni coraz rzadziej przez kolarzy zaliczaną. Kawałkami, w ciągu dwóch lat, praktycznie całą wyremontowano. Zostały tylko krótkie sekcje w okolicach Krynek, które są nie najstarsze i przyzwoitej jakości. Reszta zrobiona na nowo, z bardzo dobrej jakości, szybkim asfaltem. Dziś to jedna z najbardziej lubianych tras dla ustawek i indywidualnych treningów.

  • Nowy asfalt w Nowodworcach
    Nowy asfalt w Nowodworcach
  • Ścieżka na Supraśl ma już swoje lata
    Ścieżka na Supraśl ma już swoje lata
  • Nowy asfalt za Supraślem
    Nowy asfalt za Supraślem
  • Równo, gładko, szybko...
    Równo, gładko, szybko...
  • ... i pusto :)
    ... i pusto 🙂
  • Przed Kopną Górą
    Przed Kopną Górą

W międzyczasie wyremontowano też odcinek 686 łączący krajową 65 z Michałowem. Częściowo wyremontowano też drogę z Michałowa do Zabłudowa domykającą często zaliczaną pętlę z Białegostoku przez „widły” do Michałowa, Zabłudowa i DK19 na Białystok. Na północ od Białegostoku pojawił się też nowy asfalt na drodze 671 z Korycina do Janowa.

W tym roku wyremontowano jeszcze jeden, dla mnie szczególnie ważny odcinek: leśną trasę z Kopnej Góry przez Łaźnisko, Wierzchlesie do Kamionki. Ważny, bo domykający mój powrót do domu z roboty przez Supraśl, Lipinę i Straż od wschodu i północy. Ten asfalt to były prawdziwe tortury dla roweru i kolarza. W zasadzie to nie był nawet asfalt, tylko całe setki różnego rodzaju i struktury, często luźnych i wtórnie dziurawych placków „asfaltopodobnych”.

  • Odcinek na Wierzchlesie na wiosnę wyglądał jeszcze tak
    Odcinek na Wierzchlesie na wiosnę wyglądał jeszcze tak
  • A teraz wygląda tak :)
    A teraz wygląda tak 🙂
  • Świetnej jakości asfalt
    Świetnej jakości asfalt
  • Równo!
    Równo!
  • Kilkanaście kilometrów czarnej, nowej wstęgi
    Kilkanaście kilometrów czarnej, nowej wstęgi
  • Na Kamionkę
    Na Kamionkę
  • Gęba się cieszy :)
    Gęba się cieszy 🙂

Nowy asfalt pojawił się także na mojej treningowej trasie omijającej DK19 do Sokóki od zachodu. Rzadko tamtędy ze względu na dziury jeździłem, często wolałem jechać krajówką. Aż do wiosny tego roku, kiedy to zdziwiony trafiłem tam na nowy asfalt. Od tego czasu trasa Podkamionka – Rozedranka – Bachmatówka – Kuryły – Sokółka jest jedną z najczęściej przeze mnie jechanych.

Dla pełni kolarskiego szczęścia zrobiono też bardzo krótki, ale ważny (ze względu na łącznik) i strasznie upierdliwy odcinek bruku w Nowodworcach. Przez wiele lat trwały przepychanki mieszkańców i władz, bo bruk był zabytkowy i były położone jakieś kamienie ze starego żydowskiego cmentarza (o ile dobrze kojarzę). Aż nagle… pooooszło i nowy asfalt się objawił. Nie wiem jak to przepchnięto i co zrobiono z tymi „zabytkami”, ale dziś tam już jest ładna, czarna i przyjazna dla kół nawierzchnia. Wcześniej z uwagi na ten bruk odechciewało się tamtędy jeździć, mimo że odcinek liczył dosłownie kilkaset metrów, to był nad wyraz upierdliwy. Teraz także ten odcinek z Wasilkowa przez Nowodworce do Studzianek stał się jednym z najczęściej jeżdżonych. Nikt już nie musi go omijać 🙂

  • Nowy asfalt na Bachmatówkę
    Nowy asfalt na Bachmatówkę
  • Smolanka
    Smolanka
  • Na Rozedrankę
    Na Rozedrankę
  • Rozedranka
    Rozedranka

Dzięki takiemu układowi nowych asfaltów mogę sobie pyknąć taką piękną traskę w zasadzie bez żadnych dziurawych i podłej jakości odcinków 🙂

Jadę na Wasilków krajówką i odbijam na wspomniane Nowodworce. Później nie najlepszą (ma już swoje lata) ścieżką rowerową do Supraśla. Tak na marginesie przydał by się jej też już remont. Później nowy asfalt na Krynki, którym dojeżdżam do Kopnej Góry (można też dalej jechać prosto na Krynki). Przez Woronicze docieram do nowego asfaltu przez Wierzchlesie na Kamionkę. Dalej Sokółka i odbicie w prawo na nowy asfalt Kuryły – Bachmatówka – Rozedranka. I od Podkamionki 19-stką na Straż i dalej do Czarnej. Trasa, która jeszcze dwa lata temu byłaby w połowie dziurawą masakrą i koszmarem szosowca. Dziś praktycznie nie ma żadnego kilometra złej jakości asfaltu. Wszystko to piękne odcinki równego, czarnego, nowego asfaltu 🙂 Wijące się wśród pól, lasów i pagórków naszego pięknego Podlasia. Bo wbrew obiegowej opinii wcale tutaj nie jest płasko i monotonnie. Zapraszam do sprawdzenia 🙂

desktop-2016-12-03-13-09-13-975

Trasa nowymi asfaltami, czarnym zaznaczone wyremontowane odcinki