Dbając o swoją wagę i o to co spożywamy, często sięgamy do domowych, własnych przepisów. Bo wiemy i mamy wtedy świadomość, jakie składniki stosujemy, że nie ma żadnych polepszaczy, składników na “E” i innych ciężkich do zidentyfikowania dodatków. Szczególnie tego dużo w różnego rodzaju ciastkach, słodyczach, batonach itp. Jakieś syropy glukozowo-fruktozowe, jakieś sztuczne dodatki, dużo węgli prostych i cukrów. A siadasz do kawy i coś by się chciało do niej schrupać, coś właśnie “słodkiego”.

Ja przy kawie zawsze mam problem i myszkuję po szafkach wyciągając co popadnie. A że szafki są często pełne… to chwytam różności. I tak idzie ciastko za ciastkiem 😛 Jakiś czas temu, walcząc z pokusami zacząłem robić swoje ciastka, a w zasadzie batoniki… no może ciastki niech będzie. W każdym bądź razie przekąskę do kawki, która jest moja, która jest odbra i która sprawia, że nie myszkuję po chacie szukając słodkości 🙂

Od dobrych dwóch miesięcy w zasadzie co tydzień robię, dodaję składniki, poprawiam, mieszam i dopracowuje recepturę. W zeszłym tygodniu rzuciłem na Fejsie, że w zasadzie chyba się dorobiłem przepisu, który jest naprawdę dobry i czy kogoś interesuje. Odzew pozytywny był bardzo duży. A więc dziś robię, focę, opisuję i wrzucam przepis dla innych 😀

Kawka, ciasteczka owsiane (a może batoniki?) własnej roboty i dziś dla odmiany w las na mtb 🙂 W nocy trochę padało, ale…

Opublikowany przez PtaQ na BajQ na 6 maja 2017

Składniki:

batoniki owsiane by PtaQ - składniki

batoniki owsiane by PtaQ – składniki

dwa banany – najlepiej dojrzałe, nawet takie z czarnymi kropami

trzy jajka

200 gr płatków owsianych lub podobnych, ja stosuję pełnoziarniste orkiszowe z Kupca

Do tego w ilościach jakie komu pasują do smaku:

Kakao naturalne – tak około 2 łyżki, cynamon, czekolada gorzka, kilka sztuk suszonych śliwek, moreli, dwie garście żurawiny, 3-4 orzechy włoskie, garść migdałów całych, po dwie łyżki: płatków migdałowych, pestek dyni, pestek słonecznika, wiórków kokosowych.

Do roboty:

batoniki owsiane by PtaQ - blenujemy

batoniki owsiane by PtaQ – blenujemy

Płatki zalewamy w miseczce gorącą wodą i zostawiamy nawet na kilka godzin, żeby ją wchłonęły.

Banany blendujemy, dodajemy jajka też blendujemy. Ja to robię na pierwszym, najwolniejszym biegu na spokojnie do uzyskania jednolitej masy. Do tego leci kakao i cynamon, znów blendujemy.

 

 

 

batoniki owsiane by PtaQ - siekamy i kroimy

batoniki owsiane by PtaQ – siekamy i kroimy

Kroimy na mniejsze kawałki czekoladę, śliwki, morele, orzechy włoskie, migdały całe i żurawinę. Wrzucamy do blendera i miksujemy nie za długo, tak aby pozostały większe kawałki w całej masie na ząb 🙂

 

 

 

 

batoniki owsiane by PtaQ - łączymy składniki

batoniki owsiane by PtaQ – łączymy składniki

batoniki owsiane by PtaQ - mieszamy składniki

batoniki owsiane by PtaQ – mieszamy składniki

Powstałą masą zalewamy odstawione i nasiąknięte już płatki, dodajemy całe pestki dyni, słonecznika, płatki migdałowe. Będa do chrupania 🙂 Do tego jeszcze idą wiórki kokosowe dla smaku. Wszystko  mieszamy do uzyskania jednolitej i dość gęstej masy.

 

 

 

 

 

 

batoniki owsiane by PtaQ - wykładamy na blaszkę

batoniki owsiane by PtaQ – wykładamy na blaszkę

Niedużą blaszkę do pieczenia (ja mam taką 20×20 cm) wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy tam uzyskane “ciasto”, wyrównując całość do wypełnienia całości. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i całość wkładamy na 30 minut (u mnie leci na termoobiegu).

 

 

 

 

batoniki owsiane by PtaQ - kroimy

batoniki owsiane by PtaQ – kroimy

Po wyciągnięciu całość musi trochę wystygnąć i stężeć. Po godzinie wyciągamy razem z papierem na deskę i kroimy na kawałki jakie się komu podobają 🙂 Ja robię kwadraciki, bo są najbardziej “mobilne” 😀

 

 

 

 

Nie liczyłem kaloryczności, ilości składników odżywczych  itd., nie chciało mi się. Może ktoś się pokusi, to się dopisze, ja się na tym nie znam za dobrze. Batoniki czy też “ciastki” smakuja bardzo dobrze, są pożywne i wierzę, że zdrowe. Wyśmienicie pasują do kawy, ale też jako przekąska na drugie szybkie śniadanie, lub przed/po treningu. Można też zabrać na trening zawijając w folię aluminiową, ale konsystencja nie jest na tyle zwarta, żeby wytrzymały kilka godzin w kieszonce, więc trzeba uważać, bo się rozwalają 🙂 Ja często zabieram je do samochodu w pojemniku i zajadam w trasie do kawki kupionej na Orlenie, w ten sposób unikając pokus kupienia jakiegoś Snickersa czy innego Twixa 😛 Rano w samochodzie często też zastępują mi po prostu śniadanie.

Oczywiście każdy może sobie po eksperymentować, zmieniając, dodając lub zmniejszając ilość składników. Wydaje mi się tylko, że ilość płatków, bananów i jajek jest optymalna, aby po upieczeniu utrzymać w miarę stałą i zwartą konsystencję 🙂

Smacznego!